25 kwietnia 2011

poezja

RENATA
RENATA

u schyłku

Rozpadasz się po raz kolejny
na kawałki niektórych już nie pozbieram
jakby odkurzacz stary jak czas
je wchłonął i w twój uśmiech się wkradł
wąż a słowa zalatują śmietnikiem
z powtórek M jak miłość
sprzed dwoch lat pachną kiczem
patrząc z politowanieim
jak rozpaczasz
zastanawiam się czy lepiej
pozwolić się rozpaść niż
oszukiwać czas
renowacja zabija duszę

RENATA
25 kwietnia 2011 o 19:50

lepiej to poprawileś ..podoba mi się pozdrawiam

zgłoś

Eksperyment z przerzutniami... Pamiętam z lekcji polskiego, że przerzutnia czyli enjambement to przeniesienie końcówki zdania, myśli do następnego wersu w celu zaakcentowania słowa, wyrażenia lub w celu wprowadzenia w utworze elementu chaosu, zwiększenia dynamiki. Wkurzało mnie to niesamowicie, bo kazało skupić na maxa uwagę skacowanego mózgu na, nie zawsze fascynującym (wszyscy wiemy jakie gnioty są w lekturach od wieków) tekście... Na przykład "Psalm XXII", zarówno w przekładzie Kochanowskiego, jak i Miłosza... Albo "Święto Zmarłych" Barańczaka... U Renaty, wiersz nadziany przerzutniami, emanuje ogromna ekspresją, świeżością... jego kanciastość formy doskonale przedstawia swoistą dekadencję ego, które, jak zachodzące Słońce, wolno staje się niepamięcią. Pozostają tylko, tu i ówdzie, plamy posoki, jako swoiste memento, na które odpowiedzieć nie sposób...

zgłoś

Chodziło mi o "Psalm XXIII" oczywiście...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się