27 marca 2011

poezja

RENATA
RENATA

mandragora

Przepełniona spokojem i ciszą
sieję woń nad drzwiami naszymi
dla ciebie miły
i ogrzej się o mnie
napij zamiast nalewki
jak Hipokrates każe
jam twoim afrodyzjakiem
snem,bólem minionym
zagubioną melancholią
wypędzę demony
przecież Pliniusz też wiedział
moich jagód słodki smak
moich włosów pędzący huragan
zakładam,na ciebie,zakładam

i demonem,szaleństwem
ogniem,zwycięstwem
będę
magią czarną i białą
słów zatrutych strzałą
dla ciebie
maścią czarodziejską
życiem i śmiercią
kobietą

Mandragora officinarum... Podmiot liryczny - Kirke... Liryka zwrotu do adresata... Co za zwrot...?! mało jest takich w literaturze... Erotyzm w najlepszym wydaniu, pozbawiony czułostkowości i egzaltacji... Płynacy wprost z trzewi, bardzo dojrzały... Jak i dojrzała forma tego wiersza... Renata stosuje tu być może zasadę Gaiusa Pliniusa Caeciliusa Secundusa zwanego Minor: Non multa sed multum... Tak, nawet multissimum... W sumie żaden podręcznik ars amandi nie powiedział mi więcej o zakochanej kobiecie, niz ten wiersz... Gdzieś w tle Młoda Polska, fin de siecle... Z tym, co najlepsze w tych pojęciach...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się