Idzie, przy okazji wybiera się do mnie - mam sygnały,
od roku nie rosną mi już włosy, pa pa warkoczyku.
Pani jest zagubiona pierwszy raz na serio, ale chce być
przy tym, przy sobie; czegoś się jeszcze nauczyć o śmierci
- jedynym sporcie ekstremalnym, w którym nie zna swoich
możliwości. To się dzieje za szybko, sufit coraz bliżej
i nie da się go przefrunąć z powodu błędów konstrukcyjnych.
To wszystko, dziękujemy. Kiedy zdążyło odbyć się moje
wszystko? Pamięć, jak skradziona walizka, czuje żal,
że właściciel za mało się starał i szybko się pocieszył
tym, co miał pod ręką. Oknem z widokiem, paranoją,
która boli, ale przecież dawała czasem tyle szczęścia.
Zbudować spokój, zmęczyć się ostatecznie, podpisać
zgodę na eksmisję. Zamieszkać w swoim ogrodzie.
Ten wiersz posiada duży ładunek troski o wartości, niesie wagę problemów w bogactwie treści... no... no... Pozdrawiam serdecznie! Dodaję do listy wybranych autorów.
zgłoś
Bardzo dobry wiersz, każda fraza na swoim miejscu, szczególnie to:"pa pa warkoczyku " i : "czegoś się jeszcze nauczyć o śmierci - jedynym sporcie ekstremalnym, w którym nie zna swoich możliwości. To się dzieje za szybko, sufit coraz bliżej i nie da się go przefrunąć z powodu błędów konstrukcyjnych." Znakomite wczucie w sytuacje podmiotu lirycznego. Pozdrawiam Autorkę i komentujących :)
zgłoś