10 września 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Klisza

Pali w gardle, jakby ktoś podłożył ogień;
niby bezwietrznie jest, a zaczynasz się pieklić.
Nie będzie spania, siedzenia, łażenia w kółko.

Z ciałem nic nie zrobisz, odkąd stało się ciałem
obcym:  głos jeszcze należy do ciebie, ale wygasa.
Niepewność, jak kolorowa chustka, która w praniu
straciła barwy - przestała pasować do czegokolwiek.

Są odpowiedzi, ale nie ma pytań; i żadnych szans
na spięcie, żadnych. Straciłaś ważność, bo urwało
ci wtyczkę. Tylko zaliczyć korbę. Pii, pii, pacynko.

Wanda Szczypiorska
10 września 2010 o 13:43

Takie wiersze pojawiają się w określonym czasie. To może być dzień, albo moment, a potem wszystko wraca do normy. Zostaje wiersz - na szczęście.

zgłoś

stateless
10 września 2010 o 17:37

wielowymiarowe, podoba się

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się