1 września 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Pięć przed północą

Sobota, pięć przed północą, najlepszy moment
na krótkie resume. Kursantka zaspana, czujność
zerowa, uszy zalepione sennym allegro vivace,
więc zgodzi się na wszystko, przyzna  

do wszystkiego. W takim stanie jest łagodna,
można nawet powiedzieć, seksownie spowolniona.
Życzliwa na tyle, by gwałciciela zamiast kopnąć
w jaja - uświadomić, że to co z nią zamierza,

to nie jest dobry pomysł. Dlatego, pięć przed północą,
w dowolny dzień tygodnia, możesz przysposabiać ją
do życia. Z tobą tak już jest, że musisz coś ulepszać,
prostować prawie proste, zakrzywiać nie dość krzywe.

Nigdy ci nie mówiłam, jak śmieszą mnie te próby, inaczej
byś zwiał, a twoje miejsce zająłby ktoś, kto by mnie
przejrzał. Z deszczu w bagno. Nasz teatr ma spore tradycje,
w przerwach bywamy normalni, jest normalnie.

Nasze fochy i bziki już nie do usunięcia, ale popatrz,
jacy jesteśmy fajni netto, każdy szyty na swoją miarę.

Jarosław Trześniewski
1 września 2010 o 22:56

a nie fajni brutto:) Mirko:):)Znakomite resume:):)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
2 września 2010 o 10:09

W tle wiersza są jakieś fakty, na które pozwolono nam zaledwie rzucić okiem. Ważne jest to, co z tych faktów wynika. A wynika gorycz. Rezygnacja?

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
3 września 2010 o 07:32

świetny!

zgłoś

fortel
7 września 2010 o 14:54

Skończyłam na "netto", bo tak mi lżej:) Świetny.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się