Gustaw urósł o siedem dni, ma zarost
i śniła mu się kobieta. Jest dobrej myśli.
Ciekawi go własna twarz - robi miny
do lustra, porównuje. Coś już wie.
Tylko ją widział, bo szła za cicho.
Nie chciałam cię spłoszyć Gustawie,
dopiero układam się w całość, szykuj
dla mnie miejsce, ale nie wycinaj drzew.
Gustaw ma większe szczęście do miejsc
niż do ludzi, ale dzisiaj nie chce uciekać.
Na drzewie wiesza pustą ramę, zagląda do
środka. Coś tam drży i ściana się otwiera.
Woła.
1.O! lubię ten typ wiersza, ten rodzaj narracji, wciągającej narracji "co będzię dalej"? 2. Kupuję "Gustawów" za dobrą monetę ;) 3. pozdrawiam :)
zgłoś
4. nadal jestem na balkonie. nie spadam :P
zgłoś
już się przyzwyczaiłam:)
zgłoś
O! Ten Gustaw bardziej niż tamten Gustaw :) kruszy mnie!
zgłoś
Tego Gustawa przyjmuję, jak swego.
zgłoś
Woła nas ten Twój Gustaw,oj woła:):)
zgłoś
Ten mi sie najbardziej podoba, ze wszystkich 6. I to szczescie do miejsc... bardzo, bardzo.
zgłoś