Myślałam, że się nie przyzwyczaję, pierwszej nocy nie zasnę
Chcę, żebyś wiedział, że jeszcze nie marznę,
mam wszystko co trzeba, jest wygodnie.
Tylko za cicho. Stąd tamte strachy, by przyjść,
poznać spokój tego miejsca, znaleźć swoje.
Jak ta dębina pachnie. Jeszcze oddycha
- nie wie, że już nic z niej nie wyrośnie.
I ja nie wiem, ale już nie muszę się spieszyć.
Dziwne, że po śmierci wciąż jestem śpiąca.
Nic się nie zmieniło, tylko budzę się chętniej.
Nie chciałam umrzeć pierwsza ani druga,
w ogóle nie chciałam umrzeć. Niepotrzebny bunt.
Dlatego ten sen dzisiaj, żebyś się nie bał.
pokorne dzieki, szczere
zgłoś
jejka, ale zapis fatalny, muszę poprawić, co za cholera
zgłoś
Piekny dwugłos Mirko.
zgłoś
Słusznie panie S. Tylko się pochylić w podzięce. Nie gadać za wiele.
zgłoś
'nie chcialam umrzec pierwsza ani druga' - fantastyczne
zgłoś
tekst uwiódł mnie.pozdrawiam
zgłoś