Pierwszym oddechem,
pochłaniam ciebie sobą,
w zamyśle pielęgnuję,
jak ciążę,
którą chce donosić.
Delikatnie dotykam,
przytulam, pieszczę
w ramionach podniecenia,
z rozwagą
nakreślam ślady spojrzeń.
Przenikam tobą,
wnikam w ciebie,
jeszcze głębiej
dochodząc naszych
zmysłów w zamyśle,
kolejnej nocy.
dziękuję...teraz jest nieskażenie...(tylko o jajku jak dla mnie nie trzeba:))
zgłoś
skorupka może zostac :) wers pod nią tez oczywiscie bo to Twój wiersz Ewo
zgłoś
troszkę zmieniłam
zgłoś
wiersz trzeba dopracować, to jeszcze nie to
zgłoś
mi się podoba
zgłoś
o to będzie ostateczna wersja :)
zgłoś
dziękuję :)
zgłoś
shadow a tak w ogóle to gdzie twoje prace?
zgłoś
Nie mam potrzeby żadnej krytykowania Pani wiersza, ale rażącym być musi ( po przeczytaniu większości wierszy autorki) przyjęcie sensorycznych stanów za usprawiedliwiony powód do budowy wiersza. Nagminnie popełniany grzech przenikania, wnikania, a może nawet jeszcze bliższego zespalania z nim (w domyśle (?) z mężczyzną), czytelnik ma pozostać przekonany, że autorka jest eteryczna, krucha, tak delikatna, że sama w ten artefakt wierzy. Cześć prawdy jest inna, śmiem twierdzić; autorka nie ma odwagi zbudowac coś rzeczywistego, żywego, z krwiobiegiem, z szyją, która kręci głową dokoła mężczyzny. Inaczej będzie neurotycznie, czyli nijak. Mężczyznę zachęca obraz malowany niekiedy czerwoną szminką na jego plecach, to wyłącznie mój osąd spraw m-d). Nie pisałabym tego komentarza, gdyby nie wyciekał z Pani wierszy potencjał. Duży. Pozdrawiam.
zgłoś
trudno nie każdy może zostać poetą, na szczęście każdy może pisać, pozdrawiam :)
zgłoś
Pani ma taką możliwość! Pięknych Świąt.
zgłoś
Również wszystkiego dobrego :)
zgłoś