Matecznik

chodźmy po zmierzchu zobaczyć co się zmieniło
czy próchno świeci jasno tak jak zeszłej nocy
uważaj stawiając stopy bo niebo to pole minowe

powalone drzewa mają czarne podwójne korony
z korzeni i gałęzi rozpalimy ognisko
stąd możemy jeszcze wrócić w miejsce urodzenia

tym razem jednak pójdziemy za miedzę i dalej
słuchać o czym w lesie mówi antyfilozofia
tam rano poznamy przyczyny naszego znikania

Bogna Kurpiel
28 listopada 2011 o 22:56

Trzeba mieć takie miejsce gdzie się wraca i odnajduje siebie. Pozdrawiam:)

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
1 grudnia 2011 o 19:07

Coś jak punkt przywracania w "wyndowsie", to trudne, ale tworzę sobie takie miejsca. Pozdrawiam ciepło.

zgłoś

Bazyliszek
29 listopada 2011 o 00:02

a ja moge krzyciec, wszytkim. znam Ciebie i sie cziesze, ale wiersz chwale za jego wartosc:)))))

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
1 grudnia 2011 o 19:08

Naprawdę znamy się? Dzięki za dobre słowo. Pozdrawiam

zgłoś

Konrad Redus
29 listopada 2011 o 09:31

i znów w głowie powtarza się "ze mną można tylko pójść na wrzosowisko"

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
1 grudnia 2011 o 19:09

Coraz mniej wrzosowisk. Pozdrawiam

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
1 grudnia 2011 o 19:10

Bardzo piękny wiersz:)

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
1 grudnia 2011 o 19:16

Dziękuję. Pozdrawiam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się