ja nie zawrócę słuchać
jak w mieście głowy płoną,
zarażają się pewnością siebie,
odpryskiem z okrągłych historii,
bez zakończenia, wymieniają słowa
za koraliki, wszyscy zapłacą szczęściem
teraz idź do domu, zostaw wypukłe ślady
w kurzu, i pomiędzy kościołami, jutro
przyjdę po ciebie, oddam ci światło
co w powietrza soczewce, zbiegnie się
punkt dwunasta, z dzwonieniem w uszach
włożymy nasze imiona do szklanych kul
ze sztucznym śniegiem, na zawsze
do porzucenia i znalezienia, jutro
poszukamy, innego więzienia
z ciepła, podziemną rzeką
która popłynie za nami
in plus.
zgłoś
Pozdrawiam Kasiu. Krzysiek
zgłoś
Ed też pozdrawia, właśnie na chwilę przygalopował. :)
zgłoś
uwielbiałam ten cykl z konikiem - kostka cukru dla poczciwca i serdeczności dla Ciebie, Krzyśku :)
zgłoś