dziecko

ania i tomek przewijają je tylko w tetrowe pieluchy,
podobno granulki w pampersach są toksyczne – nie wiem.
jest środa, godzina dziewiętnasta, w ukrainie pusto, smutno i tęskno,
a w realu czerwienią się papryki, można też kupić różowy nocnik,
jeśli do niego siknąć, zagra beethovena. przyszłyśmy tylko po bułki,
ale musi obejrzeć zastawę, każe oceniać półmiski, ania i tomek zdążą
uprać pięćdziesiąt pieluch w mydlanych płatkach hipoalergicznych,
nim stąd wyjdziemy. przepraszam mamo, nie słuchałam,

kiedy pokazywałaś mi widelce, chyba myślałam o poezji. nieprawda;
o poecie w dopasowanych jeansach. nieprawda; o dopasowanych jeansach.
nieprawda. ciekawe, czy on czasem myśli o poezji. nieprawda; o poetce
z dużym dekoltem. chodźmy kupić ogórki, poetów nie mają, na składzie
tylko szymborska. ania i tomek więcej mi go nie powierzą – czytałam
dziecku złe bajki, pampersy na szafie szczęśliwie uszły uwadze.

Mirka Szychowiak
4 lipca 2010 o 18:56

przepiękny tekst

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 lipca 2010 o 21:11

no ja lepiej nie skomentuje...

zgłoś

Jarosław Trześniewski
6 lipca 2010 o 21:51

Rewelacja:):)

zgłoś

Pi.
23 lipca 2010 o 22:00

takie wiersze jak ten strasznie trudno docenić bo giną w zalewie bezwartościowych świecidełek. dobrze jest mieć możliwość wracania do wybranych autorów. zabieram do katalogu "ulubione".

zgłoś

zielona cebulka
23 lipca 2010 o 22:11

3,14 - Rozpuszczasz mnie ostatnio ;)

zgłoś

alt art
29 października 2013 o 14:58

jak suita griega..

zgłoś

nieznany poeta
18 grudnia 2013 o 13:15

Fajny, lekki,zabawny styl-dobrze się czyta

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się