22 kwietnia 2011

poezja

zielona cebulka
zielona cebulka

skrzela

twierdzi, że kocha,  w nocy płacze za chłopcem, który złamał tabu
i serce, obgryza skórki do krwi. oczy ma jasne i puste, choć wierzy,
że siedzą w nich dwa nieba – trochę chmur, mało słońca. usta są lustrem, 

odbijają słowa i oczekiwania. nie ma większej ochoty, ale nie stawia oporu 
(byłbyś głupi gdybyś nie brał) zapada się w wokoło, jak w wodę, musi mieć skrzela, 
bo nie szuka oddechu. wszystko się jakoś kręci, czasem wesoło i kolorowo 

jak odpustowe wiatraczki  i wierzysz, że to prawda, że nie rosną w niej czarne krzewy,
 że stajesz się bardziej możliwy niż szczeliny w jej uśmiechu.

Florian Konrad
22 kwietnia 2011 o 19:22

bardzo na tak

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
22 kwietnia 2011 o 21:25

ładne, wciągasz w ten świat, w ten sposób narracji :)

zgłoś

alt art
28 października 2013 o 12:24

może syrena..

zgłoś

agnieszka_n
18 listopada 2013 o 08:36

fajnie piszesz :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się