20 czerwca 2010

poezja

zielona cebulka
zielona cebulka

rzut

wyszło szydło z worka czy coś w nią wstąpiło?
w kwietniu było inaczej, zlizywał błoto z kolan gosi.
 spokój, powaga, mięsiste rozmowy o poezji, prześwitywało to,
 
na co czekał. nie pamięta, kiedy zaczęła się w sobie różnić,
opowiadać fantazyjne historie, z którymi jej brzydko.
wypada reszka, małgorzata odzyskuje dawną powagę,
oblepia lodówkę planami na żółtych papierach –
 
on już nie wierzy. w kwietniu chodzili nad rzekę,
 z jej oczu wypełzały wodniste dżdżownice. omija te miejsca,
boi się ważek, które siadały im na stopach. nie chce wiedzieć. 

Margot
20 czerwca 2010 o 17:26

Czegoś mi tu troszeczkę za mało, ale... Podoba mi się. Pozdrawiam :)

zgłoś

Mirka Szychowiak
20 czerwca 2010 o 22:37

"zlizywał błoto z kolan Łucji. spokój, powaga, mięsiste rozmowy o poezji," - ten fragment podoba mi się mniej ze względu na "zlizywanie błota z kolan i mięsistą poezję". Ale to przecież można inaczej. To samo, ale inaczej, bo reszta kapitalna, aż mnie Pani "namowiła tym wierszem, bym wkleiła, mimo, że nie wklejam dwóch tekstów w ciągu dnia - swoją Łucję:) Brawo.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się