16 października 2010

poezja

zielona cebulka
zielona cebulka

prezent

zostawiłeś we mnie martwe zwierzątko, noszę je pod sercem, a ono już nie kopie 
tylko gnije. panowie biorą je za żywe i chcą się z nim zabawić, przeważnie nie dzwonią 
na drugi dzień, chyba wyczuli trupka. powtórka interesuje nielicznych, to amatorzy bierności, 
ale ja się nie powtarzam, wolę uciekać do desperatów próbujących wskrzesić padlinę

-  to bardzo miłe choć niemożliwe, z początku łapię oddech i uśmiech, potem zmęczenie. 
staram się nie zwodzić ich długo, zwierzątko wypuszcza toksyny i zakaża, martwica weszła
już w oczy, ciekawe co zachoruje ostatnie i jak to jest mieć nieżywe usta. rozkładam się powoli,
kobiety w mojej rodzinie długo się trzymają, przede mną pół wieku umierania.

Wanda Szczypiorska
16 października 2010 o 17:22

Co za straszliwa frustracja powoduje napisanie takiego wiersza, kiedy ma sie zapewne nie więcej jak trzydzieści lat (biorąc pod uwagę długowieczność kobiet w rodzinie) Nie jest to wiersz o miłości, to pewne. Może o potrzebie miłości?

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
16 października 2010 o 18:53

Ojoj--co za gorycz:))

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
16 października 2010 o 22:12

nie oceniam przyczyn a efekty, a te sa ciekawe - pzdr. :)

zgłoś

Nesca
2 stycznia 2011 o 20:54

Powiem tylko WOW!

zgłoś

alt art
29 października 2013 o 14:55

nie przesądzałbym..

zgłoś

Setherial
15 grudnia 2013 o 11:34

Dawno nie czytałem tak mocnego tekstu. Brawo! ;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się