zostawiłeś we mnie martwe zwierzątko, noszę je pod sercem, a ono już nie kopie
tylko gnije. panowie biorą je za żywe i chcą się z nim zabawić, przeważnie nie dzwonią
na drugi dzień, chyba wyczuli trupka. powtórka interesuje nielicznych, to amatorzy bierności,
ale ja się nie powtarzam, wolę uciekać do desperatów próbujących wskrzesić padlinę
- to bardzo miłe choć niemożliwe, z początku łapię oddech i uśmiech, potem zmęczenie.
staram się nie zwodzić ich długo, zwierzątko wypuszcza toksyny i zakaża, martwica weszła
już w oczy, ciekawe co zachoruje ostatnie i jak to jest mieć nieżywe usta. rozkładam się powoli,
kobiety w mojej rodzinie długo się trzymają, przede mną pół wieku umierania.
Co za straszliwa frustracja powoduje napisanie takiego wiersza, kiedy ma sie zapewne nie więcej jak trzydzieści lat (biorąc pod uwagę długowieczność kobiet w rodzinie) Nie jest to wiersz o miłości, to pewne. Może o potrzebie miłości?
zgłoś
Ojoj--co za gorycz:))
zgłoś
nie oceniam przyczyn a efekty, a te sa ciekawe - pzdr. :)
zgłoś
Powiem tylko WOW!
zgłoś
nie przesądzałbym..
zgłoś
Dawno nie czytałem tak mocnego tekstu. Brawo! ;)
zgłoś