Brzeg jest skórą, która wyznacza granice. Dzieci wyrzeźbiły w niej korytarze,
kierunki pływu, krwiobieg. Patrzę na to od spodu, bo nie chcę być już pytaniem,
punktem odniesień.
Nie mam już miejsca na trwanie. Niebo jest coraz głębsze, nabiera odcieni.
Od paru dni śni mi się noc, ma powybijane okna. W brzuchu pęka szkielet ryby,
a ości zaszywają skórę pod spód.
Potem dławię się tym słowem, nie mogę się podnieść. Dawni znajomi
już tu nie przyjdą, nikt mnie nie znajdzie. Oni wciąż jeszcze noszą po mnie blizny,
oglądają zdjęcia. Ja ciągle pamiętam ten ich ciepły spokój,
burze w sierpniu, chleb. Smołę. Wszystko można przełknąć.
można by małe fragmenty poczyścić jeszcze ale jest sehr gut
zgłoś
Piękny wiersz Pani Joanno
zgłoś
"Od paru dni śni mi się noc, ma powybijane okna. W brzuchu pęka szkielet ryby, a ości zaszywają skórę pod spód. " to naprawdę jest wielorakie.. i to nie jest "ot takie sobie pisanie" ... przesuwam się do kolejnego słowo-obrazu w Twojej galerii
zgłoś
już za późno na poprawki:) skromnie dziękuję
zgłoś
bijesz na łeb większośc zamieszczonych tu tekstów, biorąc pod uwagę wyłącznie te, według mnie najlepsze. czytając twoją poezję, poprostu - czasami aż przechodzą ciarki. jak dla mnie, tylko czytac i czekac na następny.
zgłoś
czysty tekst no
zgłoś