8 grudnia 2010

poezja

Joanna Lech
Joanna Lech

Zapaść

Brzeg jest skórą, która wyznacza granice. Dzieci wyrzeźbiły w niej korytarze,
kierunki pływu, krwiobieg. Patrzę na to od spodu, bo nie chcę być już pytaniem,
punktem odniesień.

Nie mam już miejsca na trwanie. Niebo jest coraz głębsze, nabiera odcieni.
Od paru dni śni mi się noc, ma powybijane okna. W brzuchu pęka szkielet ryby,
a ości zaszywają skórę pod spód.

Potem dławię się tym słowem, nie mogę się podnieść. Dawni znajomi
już tu nie przyjdą, nikt mnie nie znajdzie. Oni wciąż jeszcze noszą po mnie blizny,
oglądają zdjęcia. Ja ciągle pamiętam ten ich ciepły spokój,

burze w sierpniu, chleb. Smołę. Wszystko można przełknąć.

Karol Ketzer
8 grudnia 2010 o 20:36

można by małe fragmenty poczyścić jeszcze ale jest sehr gut

zgłoś

stateless
13 stycznia 2011 o 18:11

Piękny wiersz Pani Joanno

zgłoś

Tamara Titkowa
15 stycznia 2011 o 23:36

"Od paru dni śni mi się noc, ma powybijane okna. W brzuchu pęka szkielet ryby, a ości zaszywają skórę pod spód. " to naprawdę jest wielorakie.. i to nie jest "ot takie sobie pisanie" ... przesuwam się do kolejnego słowo-obrazu w Twojej galerii

zgłoś

Joanna Lech
9 lutego 2011 o 11:50

już za późno na poprawki:) skromnie dziękuję

zgłoś

paweł malcik
9 lutego 2011 o 18:57

bijesz na łeb większośc zamieszczonych tu tekstów, biorąc pod uwagę wyłącznie te, według mnie najlepsze. czytając twoją poezję, poprostu - czasami aż przechodzą ciarki. jak dla mnie, tylko czytac i czekac na następny.

zgłoś

Rafał Muszer
1 marca 2012 o 05:52

czysty tekst no

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się