9 października 2010

poezja

Grzegorz Kociuba
Grzegorz Kociuba

Stonka

do białego poobijanego garnuszka zbieram stonkę
rzecz dzieje się na trzyarowej działce
którą w połowie obsiałem trawą i obsadziłem drzewami
a pozostałą ziemię własnoręcznie przekopałem
nawiozłem obornikiem i posadziłem ziemniaki
posiałem fasolę rzodkiewkę ogórki i marchew
no więc do poobijanego garnuszka zbieram stonkę
a także starannie odrywam zielone listki
z żółtymi kropeczkami jajeczek i umieszczam w naczyniu
zwykle strzepuję do garnuszka pojedyncze sztuki
ale zdarza się też że muszę przerwać kopulację
i dwa osobniki których płci nie rozróżniam
uderzają o metalowe dno
potem zawartość garnuszka wysypuję
na skraj betonowej wylewki
i miażdżę skórzaną podeszwą półbuta
skrzypią pancerze wydziela się żółta posoka
wypełzają oślizłe jelitka
no cóż godziny stonki są policzone
z larwy powstała i w mokrą plamkę się obróci
nie wiedząc skąd przychodzi kim jest i dokąd zmierza
do główki by jej nie przyszło że jest szkodnikiem
i że jej być albo nie być zależy od tego
czy będę miał czas pojechać na działkę
sorry miażdżona stonko
ale tak się złożyło
że to właśnie mnie nakazano
czynić sobie ziemię poddaną

Wanda Szczypiorska
9 października 2010 o 20:48

Wydawałoby się - poobijany garnuszek. A przecież z podwójnym dnem

zgłoś

Jarosław Trześniewski
10 października 2010 o 10:55

Bardzo dobry wiersz : sorry miażdżona stonko/ ale tak się złożyło/ że to właśnie mnie nakazano/ czynić sobie ziemię poddaną/ Niestety. A stonka nie wie jakim jest szkodnikiem:):) POZDRAWIAM SERDECZNIE:)

zgłoś

Darek i Mania
11 maja 2011 o 20:40

czytałem ten wiersz i miałem obraz taty jak to na działce zbierał stonkę -tylko pewnie nie zastanawiał się dlaczego ona nie wie że jest szkodnikiem ale wiedział że musi ją zniszczyć bo ona zje mu to co on nie zje

zgłoś

gabrysia cabaj
11 maja 2011 o 20:49

wszystkie przeczytałam i aż zadrżało mi serce, czy coś tam...truml powinien być dumny, że taki poeta swoje wiersze tutaj zostawił; dla mnie też - dotąd czytałam tylko prozę tego autora - i brak mi słów

zgłoś

gabrysia cabaj
11 maja 2011 o 21:01

ileż to ha musiałam przejść, zbierając stonkę do szklanych butelek po winie marki Wino, albo trząsać pończochą wypełnioną azotoksem - na tysiące kartoflanych krzaków - co za wiersz!!!!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się