przejść przez korytarz jak przez ciepły wciąż oddech
dotrzeć do schodów
gdzie stoją mamroczący odstępcy
co od łóżek
obłoków najbielszych odstąpili
występnie z nogi na nogę przestępują
co rusz na głowie coś poprawiają
jakby kapelusz modlą się do okien
i na obiad wołać ich trzeba
jak dzieci z podwórka
Alicjo Alu!
Piotrusiu
do kogo mówisz Alu
Alicjo rozwiązana sznurówko
zmarszczko szklista
daj rączkę chodź
zobaczysz
pięknie dziś zgaśniesz
Bardzo piękny wiersz. Widać że przeżycia szpitalne(chyba sie nie mylę?) dają wiele energii twórczej. Muszę poszperać w Pana spisie publikacji, bo chyba przeoczyłam sporo perełek.
zgłoś
broń boże, za życia mnie tam nie zaciągną proszę szperać do woli, chociaż z perełkami będzie ciężko. dziękuję za czas i czytanie
zgłoś
Przejmujący, dotkliwy, aż dreszcz... Ośmielam się wydrukować, żeby częściej wracać.
zgłoś
a nie szkoda papieru? ;) dziękuję
zgłoś
dobre. dobre.... podoba
zgłoś
jak gdyby donnie darko był alicją
zgłoś