Tomek Mazowiecki mówi mi przed supermarketem w Świdnicy

lubię jak przejeżdza czerwonym językiem po moich kreskach
różnej grubości czarnych kreskach i rozbrzmiewa
to trochę płochę pi jakby była jedną z doskonałości koła
perwersyjnie dotyka każdej nowej rzeczy dłonie ma rozbiegane i zniszczone
zawsze mówi dzień dobry powtarza to w nieskończoność
aż opuchlizna z pod makijażu odbarwi się w niepamięć
i wtedy zawsze robię ten sam błąd
głośno z nią wymawiam magiczne zaklęcie
zielony pin zielony
wtedy mnie zauważa
staję się nachalny złośliwy i dzień dobry przestaje być dobry
środkowym palcem wskazuje mi napis na opakowaniu baterii alkalicznych
nie wkładać z niewłaściwą polaryzacją

Laura Calvados
15 sierpnia 2010 o 15:03

bardzo dobrze się czyta. na oko w moim stylu. tak

zgłoś

Wanda Szczypiorska
15 sierpnia 2010 o 16:07

O takim tekście powiedziec mogę tylko jedno - celowo, z premedytacją o niczym

zgłoś

Pi.
15 sierpnia 2010 o 16:11

może i o niczym ale mnie rusza. jest bardzo "przyczynowy". po takiej poezji pęcznieje mi notatnik :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
16 sierpnia 2010 o 12:28

Dobrze, że nie Konrad Mazowiecki:) Tak a propos, alkaliczna dykteryjka,polaryzuje:):)[

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się