iluzjon radio echokardiografia miarowe tętno
z okna zaklęte rewiry auta które wożą pęczniejące
kobiety domofony nie łączą brakuje im siły
młode pary marzną na środku placu knajpa
bije remontem co tylko źle wróży w kinie toczą się
walki (o niezawisłość filmu) z otwartego okna
serce wali na alarm ściana wschodnia budynku
tutaj się nagrywa z prawej spiker nadaje serwis
i piosenki zapis echa z parteru białe drzazgi
drgania badany obiekt ucieka spod ręki
kino knajpa radio wszystko jest na plazmie
zaklęte rewiry okno w ciałach kobiet prędkość
przepływu słychać z serca placu synów i córek
rośnie kwiat podwórek
Ostatnio bardzo jestem przywiązana do interpunkcji, ale ten wiersz pozbawiony tych wszystkich znaków ostrzegawczych czyta się pełniej, zdania rozciągają się wieloznacznie. nie wiem tylko, czy potrzebna jest końcówka. Tytuł ładnie otwiera i znaczy. Dlatego nie jestem przekonana, ale bardzo możliwe, że się mylę.
zgłoś
Hałas jest ciągły, nieprzerewany, więc może tak być powinno (bez interpunkcji)
zgłoś
Hej, dzięki za komentarze :) To taka wariacja na temat wiersza Peipera "Kwiat ulicy". Zakończenie musi zostać. Próbowałem jak najwierniej się odnieść do oryginału.
zgłoś
Mi także popłynął ten tekst. W przeciwieństwie do Ciebie Mirka - ja zaczynam się odwiązywać od interpunkcji :) od dużych małych średnich i odwrotnych liter znaków i oznak. Robię się liberałem pod tym względem. Prawdą jest, ze mało kto poprawnie korzysta z możliwości jakie daje interpunkcja w tekstach poetyckich. Może lepiej oddać z nawiązka prozie?
zgłoś
za dużo zaklętych rewirów
zgłoś