20 sierpnia 2010

poezja

Elżbieta Trynkus
Elżbieta Trynkus

LABIRYNT

 
Żyję nie otwierając oczu
sklejonych codziennością.
Nie nuda tworzy widzenie.
Rzeczy umykają na wyciągnięcie ręki.
Bawią się ze mną w chowanego.
Rechoczą śmiechem tłustym.
Dom pajęczą siecią zasnuty.
Wpadną w nią jak ja.
Żyję sobie cichutko.
Bo jeśli po drugiej stronie
barwy starcza dla wszystkich,
niczym jest szarość dni
bezświetlnych, niejasnych.
Czekanie nie boli.
Przyzwyczajenie tworzy wygodę.
Tylko coś puka, prosi,
byśmy oglądały poranek.

Paweł Kołodziejski
20 sierpnia 2010 o 22:03

widać dotknięcie melancholii. To rozkoszowanie się nieokresloną utratą. To "tarzanie" się w stopniowym rozpuszczaniu życia niczym bryłki soli. Lubię te klimaty.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
21 sierpnia 2010 o 06:21

jedynie ów śmiech tłusty- tu bym się zastanowił, i jedna kropka za dużo przy niejasnych. Ogólnie -ok.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się