Tak jakoś powiało przez zamknięte okno,
stróż włączył piecyk - żyje,
posyłam mu ciepły uśmiech
zanim się jednym rozgrzeje,
nikt niczego nie pilnuje,
deszcz też ucieka chmurze
zaciekawiony przemianami w opadaniu
niepewny czy myć czy otulać drzewa,
muszę kończyć drzemkę,
nad piórem dnieje.
Milutki wiersz.Więcej snu życzę
zgłoś
Czytam Twój cykl wierszy o jesieni. Niektóre wymagają jeszcze pracy. Warto się nad tym zastanowić, bo są naprawdę ciekawe. Pozdrawiam :)
zgłoś
podoba się, tylko czy ostatni wers jest logiczny?
zgłoś
była literówka, dzięki
zgłoś
Zgadzam się z P. Bartkiem.
zgłoś