16 sierpnia 2010

poezja

Jackowlehkas
Jackowlehkas

ZIMA

Jesteś w końcu wyczekana, tak zastygła, taka czysta,
krew, krew w Tobie nieogrzana, nie czerwona, przezroczysta.

Słyszysz wiatrem przenikliwym,patrzysz lodem,mówisz śniegiem,
robisz wszystko trochę wolniej, idziesz krokiem już nie biegiem.

Ale dobrze odpoczywaj, mgłą swą wyściel swoje łoże,
przebudż się na święta tylko, poprósz, posyp, szczęść nam Boże.

Gwiazdą mrozną czasem błyśnij, śniegu łuną oświetl ziemię,
i powietrze tak przejrzyste wraz z oddechem w szron zamieniaj.

Pani sroga mi się zdaje, czy to pozór Pani mina,
czy szkłem wszystko wewnątrz w Pani?
....... szkłem boś Pani przecie zima.

No to stój tak lodu bryło, zaspo śniegu, siny mrozie,
póki słonce Cię nie dotknie, topiąc co lód zamknął w pozie.

I znów wezmiesz swój parasol i spod niego zaczniesz patrzeć,
ale..... to już będziesz wiosną, ślady zimy chcącą zatrzeć.

Teraz widzę Cię już całą, ustrojona każdą porą,
nie wiem jednak wciąż kim  jesteś,
     znam Cię, znam Cię.... nieznajomo.

Będziesz tak przemijać zawsze, zawsze będzie to tak samo,
zawsze będziesz bardzo blisko, zawsze bliską i nieznaną.

Awatar
16 sierpnia 2010 o 15:58

przypomniała się "Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty ...", śpiewający wiersz, ładny, pozdrawiam

zgłoś

Margot
17 sierpnia 2010 o 22:50

Plastyczny, ciekawy... :) Pozdrawiam :)

zgłoś

M.S.
14 stycznia 2013 o 20:13

Wszystko co człowiek chciałby powiedzieć o zimie znajduje się w tym wierszu.

zgłoś

Jackowlehkas
15 stycznia 2013 o 12:41

Dziękuję, to miłe

zgłoś

M.S.
15 stycznia 2013 o 13:07

:-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się