Jestem wściekły.
Wszystkie sukcesy w cień uciekły
Marne orzechy z drzew spadły
A ja stoję nieodgadły...
Psotny uśmiech nawet zdechł?
Krótkim, słodkim miauknięciem
Kręgosłup marzeń złamałem
Marząc by marzenia w czyn obrócić
Lecę pędem maratończyka
Słomiany zapał się za mną potyka
Kroję nożem rozpoznania nici udawania
Gęstym gestem przywołuje hordy szklanych smiechów
Krowim szeptem umazany
Widzę pędzące do rzeźni przystrojone barany
Ale okiem nie zawadziwszy dzisiaj świata
Idę dalej krokiem pijanego kata
Wrogiem moim moja sprawa
Przyjaciół niejasna wrzawa
Otacza mnie atmosfera łzawa
Ależ ta loża mądrości jest krwawa.
Po cóż i na cóż osądy i waśnie
I tak nas wszystkich własny młot przytrzaśnie
Kończąc jak przystało wesoło i przaśnie mówię:
dajcie mi spokój, niech was piorun trzaśnie!
śmiech przez łzy powiedziałbym
zgłoś
Krowim szeptem umazany - najlepsza fraza tego tekstu.
zgłoś
Widze, że dla Panów za trudny, cóż głupota nie boli. Jak nie rozumiecie to nie czytajcie proszę - czytałem Wasze wiersz - pseudo mądry bełkot o codziennych głupotach. Grzeczniutkie i lizuskowate gadanie szkolniaków...żałosne jak dla mnie...
zgłoś
cyt;"Po cóż i na cóż osądy i waśnie..."
zgłoś
A to nie do mnie - oczy jak pustynia - nie ja zacząłem waśnie :)
zgłoś
Lecę pędem maratończyka / Słomiany zapał się za mną potyka / proszę zaprzeczenie samemu sobie. To jak pisać i nie pisać Tobie, też na jedno wyjdzie.
zgłoś
Co? Nie rozumiesz mojego wiersza...gdzie tu zaprzeczenie? Hm??
zgłoś
taki troche rap??nawet ok
zgłoś
Hmm. być może. troche tak brzmi - jakiś raper by się przydał haha :)
zgłoś
Nie znam żadnego rapera, ale może jakiś by się znalazł ;P Fajne, z humorem i przystrojonymi baranami. Znam ten ból, gdy rymy przychodzą same z siebie. Raz przez przypadek wpakowałam koleżanek do stodoły. "Nikt nie może stawić czoła/ To już nie tamta stodoła". Pozdrawiam.
zgłoś