sklepiona neogotyckim łukiem
cmentarna brama z czerwonej cegły
dzieli świat na dwoje
jak bramy wszystkich cmentarzy świata
za nią – ci co odeszli
i my którzy stoimy jeszcze z tej strony
powoli zbliżamy się do siebie
w doroczne święto ognia
z listą nieobecnych w sercach
na chwilę
przekraczamy bramę
podobnie pochylamy głowy
nad marmurami rodzinnych grobowców
zgrzebnymi płytami kruszącego się lastrico
i kopczykami ziemi okolonej darnią
zapalamy znicze i całe niebo
potem wracamy z łuną w oczach
wlokąc za sobą
tren pamięci
czyli dochodzimy do naszych korzeni--- grobowce i święto ognia- iten powrót z łuna w oczach jest bardzo urokliwy--- jak zwykle trafia we mnie twoje mrion pisanie-- tak piszesz że wiem o co chodzi-- aby pisać mądrze trzeba opisać te najprostsze uczucia które kieruja naszymi krokami przez życie- pozdrawiam
zgłoś
ja się zamyśliłem
zgłoś
dzięki za odwiedziny i zamyślenie
zgłoś
Bardzo ładne te Twoje zamyślenia, Marysiu...
zgłoś