22 marca 2011

poezja

Marion
Marion

Umierają kasztanowce

            Wiersz napisany w 2003 roku, wydobyty z szuflady, dedykuję Barnabie! :)

umierają kasztanowce
drzewa mojego dzieciństwa

zielone pięciopalczaste liście
brązowieją w smutku
i bezradnie kurczą się w sobie
ich wielbiciel mały chrząszcz
o zabawnym imieniu
szrotówek kasztanowcowiaczek
pracowicie robi swoje

odejdą więc w zapomnienie
małe niezgrabne ludziki
na zapałczanych nóżkach
a brązowe z białą łatą krówki
nie urodzą się nigdy
w zręcznych paluszkach
maluchów w przedszkolu

umierają kasztanowce
towarzysze młodzieńczych rojeń
w ich cieniu
czas dziergał dni woal
i pierwszą miłość

białe kwiaty
podobne zapalonym
na choince świeczkom
zaledwie zdążyły zakwitnąć
spadły jak śnieg na ziemię

czyim teraz językiem
przypomni natura że czas się uczyć
oj czas

zieleń kolczastych owoców
pękających gdy spadały z drzewa
i aksamitny brązowy dotyk
wyłuskiwanych kasztanów
czuję do dziś w mojej dłoni

trwajcie
moje kasztanowce
trwajcie
 
2003

gabrysia cabaj
22 marca 2011 o 19:19

serce mi zaczęło trzepotać, gdy przeczytałam dedykację - to pierwsza - jeszcze nigdy, nikt mi nic nie dedykował. w tym wierszu wszystkie wersy są bardzie bliskie moim wiosnom, latom i jesieniom - dziękuję

zgłoś

Marion
22 marca 2011 o 19:31

To tak właśnie po przeczytaniu Twojego "Pierwszego dnia wiosny" przypomniało mi się, że napisałam to o kasztanowcach. Minęło trochę czasu, gdzieniegdzie udało się na szczęście ochronić te piękne drzewa.

zgłoś

gabrysia cabaj
22 marca 2011 o 19:38

mój kasztanowiec jest młody, zaledwie kilka lat kwitnie i owocuje, lecz już go dopadły i toczą...

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
3 września 2011 o 21:17

Gratuluję Gabrysiu:) Faktycznie umierają powolną śmiercią:)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
3 września 2011 o 21:20

Podczepiłam zdjęcie kasztana pod ten wiersz-- takie zwykłe, ale ?

zgłoś

laura bran
26 września 2011 o 13:04

magiczny, pełen wspomnień. pamiętam z wieczorku. Pozdrawiam :)

zgłoś

Marion
26 września 2011 o 13:12

Dzięki, Lauro.

zgłoś

Ania Ostrowska
26 września 2011 o 13:20

O! jaka niespodzianka, nie wiedziałam, że ten wiersz znajdę tutaj :) Kasztanowce towarzyszyły mi wszedzie, gdzie mieszkałam, od najmłodszych lat :) i mam nadzieję, że już tak zostanie.. Piękny wiersz - tylko literówka się wkradła w "miłość". Serdecznie pozdrawiam Pani Mario :)

zgłoś

Marion
26 września 2011 o 14:18

Ja Ciebie też, Aniu! :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się