29 lipca 2010

poezja

Marion
Marion

A jednak

to było w sobotę
o godzinie 10.15
między jedną a drugą asaną
poczułam to
lekkie muśnięcie
 
właśnie uwalniałam oddech
płynęły przeze mnie
słowa i obrazy
nie zdążyłam zapisać
poszukiwałam w sobie
środka ciężkości
 
to wina zegara
ruch wskazówki spłoszył
skrzydlatą muzę
siedzi teraz na
wysokiej sośnie
i kracze
 
a jednak
przez jedną chwilę byłam
poetką

Wiersz z cyklu "poetą się bywa" :)

Jarosław Trześniewski
29 lipca 2010 o 20:34

A jednak - bardzo na tak:):)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
30 lipca 2010 o 09:22

Bardzoś skromna Waćpani.

zgłoś

Marion
30 lipca 2010 o 11:08

JT, dzięki :) MP, no... nieprzyzwoitych tekstów raczej nie piszę :) Ten jest jednym z bardziej żartobliwych. Generalnie, jestem smutas. Wando, czasem się i ślepej kurze ziarnko trafi, czyli bywa i lepiej, i dużo gorzej.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 sierpnia 2010 o 17:54

a mi sie bardzo ten tekst podoba. sploszone muzy co kracza jednak zwyklem widziec inaczej. moze i ja kiedys przez chwile bede poeta ;)

zgłoś

Mirka Szychowiak
4 sierpnia 2010 o 19:56

zawsze się wzruszam przy Tobie

zgłoś

Marion
4 sierpnia 2010 o 21:02

Mirko, wielkie dzięki. Twój komentarz to plaster na moje serce :)

zgłoś

Nesca
28 grudnia 2010 o 17:43

Najlepszy!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się