to było w sobotę
o godzinie 10.15
między jedną a drugą asaną
poczułam to
lekkie muśnięcie
właśnie uwalniałam oddech
płynęły przeze mnie
słowa i obrazy
nie zdążyłam zapisać
poszukiwałam w sobie
środka ciężkości
to wina zegara
ruch wskazówki spłoszył
skrzydlatą muzę
siedzi teraz na
wysokiej sośnie
i kracze
a jednak
przez jedną chwilę byłam
poetką
Wiersz z cyklu "poetą się bywa" :)
A jednak - bardzo na tak:):)
zgłoś
Bardzoś skromna Waćpani.
zgłoś
JT, dzięki :) MP, no... nieprzyzwoitych tekstów raczej nie piszę :) Ten jest jednym z bardziej żartobliwych. Generalnie, jestem smutas. Wando, czasem się i ślepej kurze ziarnko trafi, czyli bywa i lepiej, i dużo gorzej.
zgłoś
a mi sie bardzo ten tekst podoba. sploszone muzy co kracza jednak zwyklem widziec inaczej. moze i ja kiedys przez chwile bede poeta ;)
zgłoś
zawsze się wzruszam przy Tobie
zgłoś
Mirko, wielkie dzięki. Twój komentarz to plaster na moje serce :)
zgłoś
Najlepszy!
zgłoś