Prostokąt zwany łóżkiem

 
dolewka kawy, odgrzany wiersz. w sumie
o trzeciej nad ranem można tylko odgrzewać.
widok z tapczanu boski. pajęczyna. miałam sprzątnąć
( bez paniki, jutro też jest dzień) i tylko kwiaty

na kołdrze niezmiennie kwitnące. żarówkę szlag trafił.
w czerwonym kloszu pod sufitem - słońce. pomyśleć,
mam wpływ na wszechświat sterując pstryczkiem,
pod warunkiem, że uda się dotrzeć do ściany, nim zza

burty łóżka, nie dopadnie mnie jakiś rekin czy też
inny spodousty. na wszelki wypadek założę kapok,
w pomarańczowym mi do twarzy. co robię do cholery
w środku nocy. nie ma światełka w tunelu,

(że o żarówce nie wspomnę). okno też przydałoby
się umyć - misterny szlaczek opowiadający wielokrotność
prób. przecież nie ma już białych rumaków. a tam,
tam pada śnieg, zapobiegliwi już kupili znicze

a ja tu siedzę i liczę jakieś pieprzone sylaby.
chcę do ciebie.

Bazyliszek
25 marca 2011 o 23:01

blonska jest blonska a tu lataja myszy, sa i szczury, wiesz widzialem lwa nawet slon nie rozumie bej....

zgłoś

Jarosław Trześniewski
26 marca 2011 o 06:26

"odgrzany wiersz" = cymes:):)to jest wiersz. Bardzo dobry.

zgłoś

Withkacy
26 marca 2011 o 09:44

dobry wiersz

zgłoś

"... misterny szlaczek... pieprzone sylaby..." być sobą tak do końca bez poczucia winy - bywają takie chwile/ są fantastyczne jak ten wiersz.

zgłoś

ezo**
26 października 2011 o 18:55

przeczytałam więcej niż raz :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się