czekam w czerwieni zachodu
gdy noc swe sieci rozciąga
wabi świeżą czernią chłodu
i w szyby zagląda
czekam kąpieli rytuału
wilgotnej gotowości
gdy zaróżowione ciało
wypuści szpony namiętności
powoli wspinasz się w czekaniu
sam wiszę resztką sił na skraju
ramiona spięte nogi zwarte
muzyka płynie jakby w cieniu
gesty rąk i w twarzy grymas
pytanie co wciąż wisi w woni
czy dzisiaj może mnie dogonisz
dzięki za wspaniałe uwagi a usta nie jęczą z własnej woli co jest oczywiste :) pzdr
zgłoś
tak gramatyczne badają naszą wytrzymałość a niekonsekwencja tym bardziej :) a do szlifu jak najbardziej całe 90 :) dziękuję
zgłoś
poprawiłem kierowany sugestią Maksa 89
zgłoś