życie i śmierć
mieszkają w jednym domu
co wieczór przy śniadaniu rozprawiają
żywo
o przyroście nienaturalnym
a my niewolnicy przykuci
do kaloryfera kajdankami czasu
w tym domowym piekle
ugotowani na amen
trochę tylko powołani do trwania
a już pokryci pleśnią
i choć to boli
nikt z nas nie chce zepsuć się
przed upływem terminu przydatności do spo
życia
17. 02. 2012 [*]
Podoba się:)
zgłoś
Dziękuję. To pożegnanie, więc dla mnie zawsze będzie to wiersz bardzo osobisty...
zgłoś
pożegnanie, w jakim sensie? Wiersz ciekawy, ale walczę z pogrubioną czcionką ;)
zgłoś
Pożegnanie w najbardziej dosłownym sensie- z bliską osobą. Ta pogrubiona czcionka jakoś tak sama wyszła... :P
zgłoś
to w okienku edycyjnym wystarczy zdjąć pogrubienie i już będzie elegancko. Podoba się ostatnia linijka - bardzo
zgłoś