Zmiana sposobu prezentacji
serce zmatowiało
od niepompowanej krwi
wysycha
bez krwotoku wzruszeń
bez namiętnych
podniesionych ciśnień
chcę poczuć
pulsujące krwinki
oczy zalane
jasnością skrzydeł
mojego anioła
świetoszkowatość
nie czyni mnie
świętą.
nie wiem
co w Tobie takiego
stoję w Twojej czerni
nie błyszczę sobą
a chciałabym choć trochę
rozjaśnić ciemnosć snu
a teraz
opatulona do granicy uniesienia
zapominam o czerni
przynajmniej przez chwilę
upajam się tym
że tylko majaczy w oddali
utraciłam Twój cień
znów zabłysłam pełnią
rozmyte godziny snu
przerabiaja dzień
tafla nocy
odbija chwile niekonieczne
nie mam wpływu na sen
na dzień też nie mam wpływu
przykuta bezboleśnie
do bezdusznej bieli
wszystko zależy
od kroplówki zdarzeń
gdy mówisz
kocham
źrenica oka drży
od zapłakania
w kąciku
łza ukryła czułość
powieka zasłoniła
prawo do podglądania
miłości...
wyświechtanej słowem
święci są tak blisko
że mogłabym dotknąć
uświęconej stopy
do Raju
dobijam się
pięścią
święci sa tak blisko
że mogłabym....
uśpiona czujność
anioła
otwiera
znurzone powieki
święci są tak blisko...
nie sięgam
bo stopa
świętość swą
utraciła
