Zmiana sposobu prezentacji
Za późno na dumę, gdy przegrywa się z życiem, z rozumem,
z upartym ciałem. Pozostało pozbierać niespełnione marzenia,
zakopać, by nie rozwłóczył ich po okolicy wiatr.
Jestem teraz rozbitkiem na wyspie, którą sama wymyśliłam.
Jest tu dom odwyku dla szalonych, po za dużej dawce poezji.
Ogrodzono go zaostrzonymi prętami tak jak grodzi się dzisiaj
wszystko prywatne.
Czas przywiązał mnie do swojego nadgarstka i wprowadza
w inne uwarunkowane samopoczuciem życie.
Zdradzę wam, że klucz od bramy jest w skrzynce na listy.
Gdy na starość i wam wypełnią się słomą głowy, zapraszam.
Będziemy tu razem się kołysać, mowa nic nie będzie znaczyła
w tym sennym królestwie aż do śmierci.
płyną i płyną niepowstrzymane roje
bicz Boży - myśli Kowalski
ćmiąc papierosy
ze łzami w oczach przeklina wojny
to one rodzą migracje
zatrute mocą strachu i dolarów
dlaczego oni tacy gniewni jakby
siedziało w nich piekło
prą do Europy
nie zważając na jej reakcje
za dużo was za dużo myśli Kowalski
idźcie dalej
byśmy i my nie stracili chleba
w Warszawie trwoga
co począć – każdy inne daje rady
a czas cwałem ucieka
za moment popasiemy Mahometa
polityczna horda szczeka
(...)
--- cały tekst ---
wola i mus/ aborcja zakazana /
urodziłam na nowo dorosłego syna
dla mnie to jednak za duży ciężar
on nie chce sam chodzić
nie pomogła żadna aaterapia
ululany chwieje się
snując swoje nawijki
wczoraj wczepił się we włosy
dziś związał je lontem
będą fajerwerki
mamuś
trzeba było tamte zwłoki
osikowym kołkiem
Stworzona z żebra mężczyzny
przylegam do niego jak nóż do rany
wiem że nie brakuje mu żebra
jest tylko problem z klepkami
wesoła wyspa kołysana na sejszy
świat rozkołysał się jak morze
pierwszą falę wytrzymaliśmy leżąc płasko
ach
ach
przy następnej
trzeba będzie mocno fikać kończynami
jeju
jeju
miasta już przewracają się do góry nogami
od fal wzburzonych poglądami
e tam
fale dźwiękowe baryczne radiowe w człowieka
i cnota sama chce za bezcen do ekonomii
oj boli
nie boli
sypią się okruchy szkła z kolejnych nadziei
ech
buzi to za mało teraz chcą mieć twoje tanie ciało
nawet chojrak pluje i ucieka
tfu
tfu
nie krzycz May day
gwałcisz bębenki w uszach zadowolonych
o jej
Alzheimer zapraszał mnie do piekła
tam w palcach ktoś dusił po kolei słowa
jakby gasił świeczki
wpuszczał na karuzelę orientację
a rozum z pamięcią bawił się w ciuciubabkę
wszędzie siedziały obsesje
gdzie jest moja torebka /w łóżku mamo/
oj przeklęty wiatr chce zerwać mi firanki
strasznie ciasna była ta urojona klatka
słyszałam jak płakało stare dziecko
bo zgubiło ciało
powracało tylko przywołane bólem
mamusiu ta pani chce mi założyć pampersa
nie będę się już wygłupiała
kręciłam się skurczona do pozycji embrionalnej
spokojnie
to marzenia
bez pępowiny nie wrócisz do łona
myślisz że siwa głowa jest pełna lęku
niech cię zdziwi
z kupy gnoju song
my te Polske
budowali
w czynie społecznym
tak senior
se duma
wracając z MOPSu
a unia
nas równa
do gówna
wyczyść
spluwę
po prośbie chodź
bałwanom
obnaż krosty
i wypłosz
skrzydlate stada
miłosnych słów
(...)
--- cały tekst ---
Taniec godowy /lekki powertrip/
zbliżyłam się posuwistym krokiem
tańczyłam wokół wyciągając rękę
ocierałam się o twoją bliskość
zrobiłeś krok do przodu
wiedziony muzyką mojego ciała
odsunęłam się tańcząc na czubkach palców
obracałam się unosząc ręce nad głową
twój wzrok wędrował
pieściłam twoją grzeszność
byłam niegrzeczną dziewczynką
osaczony zmysłami szeptałeś
tańcz tańcz bogini tańcz
jesteś już tylko cieniem
chodzący bez celu
podskakujący czasem
by sięgnąć po cudze
słońce przytula do ludzi
chociaż warczysz zazdrośnie
a skowyczysz odganiany
zadyszany skargą na los
myśli parują z butelki
kloszard szczur
obojętny ciemny ślad
wpisany w krajobraz
cherubin niedawny dorasta
wypina pierś dziś cherlawą
muskuły ćwiczy w głowie zamęt
wybiera co lepsze
spryt ponad nauki stare
zniekształcony obraz złością
odbiera i na oślep wali
do przodu tempem
po schodach po szosach
po trupach
rekwizyt komórka
na codzienne przekłamania
i słuchawki na uszach
muzyką wszystko zagłusza
jeszcze je z ręki
niedługo ugryzie
spod kaptura dziwnie patrzy
w stadach odważny
patologią u góry nazywają
i od willi oddalają w getta
tam tworzą bombę zegarową
(...)
--- cały tekst ---
