Słyszę cię
w ciszy, która trwa
w pustym pokoju
pośrodku dnia.
Jesteś gdzieś obok,
choć już
nie dotykasz mnie.
Wciąż szukam twoich oczu
tuż przed snem,
jakby miały wrócić nagle
i zatrzymać lęk.
Wypatruję na niebie
naszych gwiazd,
jakby czas
miał cofnąć wszystko
jeszcze raz.
Nawet jeśli przestrzeń
dzieli nas dziś,
może jutro
odnajdziesz mnie znów
i powiesz cicho:
„Kochanie,
nie chcę bez ciebie żyć”.
A historia
na kilka kolejnych chwil
zmieni nagle kierunek biegu
i znów będziemy blisko,
tak jak dawniej
co noc.
Każdy szept
przypomina twój głos.
Każdy cień
prowadzi mnie przez mrok.
Między nami
tysiące dróg,
a ja nadal
czuję cię tu.
Zamykam oczy
i wierzę w znak,
że jeszcze wrócisz
któregoś dnia.
I zatrzymamy świat —
choćby tylko
na moment.
Może los
pozwoli nam znów się spotkać.
Może wiatr
zaniesie moje słowa
tam, gdzie jesteś.
Bo wciąż wierzę,
że gdzieś tam
czeka jeszcze
nasza historia.