Stoję w kolejce ludzkich dusz
Ludzi, z których płomień szczęścia uciekł już
Stoję za oknem, bezsilnie moknę
W odmęcie wspomnień tonę po trochu codziennie
Kilka złotych monet rządzi światem
Znasz tylko słowa „biorę to na ratę”
I uczą nas zaczynać wszystko od zera
Choć każdy czasem nie ma już siły się zbierać
A jednak gdzieś pod skórą
Jeszcze tli się świat
Kilka prostych chwil
Których nie zabierze wiatr
Mijamy uliczki wypełnione imionami
Tych, co byli i odeszli sami
Idąc schodami, mijamy się z pragnieniami
Jakby każdy szukał drogi między snami
Kilka uśmiechów, kilka czułych gestów
To całe sedno życia gdzieś pośrodku stresu
I może właśnie to jest moją karmą
Że przynajmniej słońce jest zawsze za darmo
Na twarzach ludzi tyle cichych ran
Każdy niesie własny niewidzialny plan
Miasto świeci, ale w środku chłód
Jakby coraz trudniej było wierzyć znów
Biegniemy ślepo za kolejnym dniem
Zapominając, po co budzimy się
A przecież czasem jeden dobry znak
Potrafi uratować czyjś mały świat
Więc zanim znowu zgubisz siebie gdzieś
Spójrz, ile światła jeszcze mieszka w nas
Nie wszystko mierzy się pieniędzmi
Nie wszystko można sprzedać za czas
Stoję w kolejce ludzkich dusz…
Ale jeszcze umiem patrzeć w słońce znów…