Przecieram szyby, ale nie rozjaśnia się.
Zakładam szary płaszcz i wychodzę.
Bliżej - namiętna susza.
Nie pytam, czy otworzysz.
Zapomniałam parasola, więc na oślep
biegnę przez ulice.
Ciekawski deszcz zagląda w oczy,
a wiatr się wykrzywia w moją stronę.
Oboje przecinam dotykiem klamki.
Już jestem.
Pada.
'Ciekawski deszcz zagląda w oczy, a wiatr wykrzywia się przeciwko mnie. Przecinam ich dotykiem klamki. 'mocno rozstrojona strofa..warta doszlifowania Gabrielo:)))
zgłoś
hihi twoj awatar...zawsze jak na niego patrze mam kosmiczne mysli:)))))))
zgłoś
'Bliżej ciebie - namiętniej.' przepraszam ze sie czeplam...ale wiersz mi sie podoba:)))
zgłoś
To dobrze Szel, że się czepiasz. Właśnie zgrzyta mi w dokładnie tych samych miejscach co i Tobie, ale pisząc pierwszy raz, nie mogłam tego inaczej obrócić. Muszę nad tym pomyśleć jeszcze właśnie. Ale cieszę się, że i w takim stanie się podoba. :)
zgłoś