Na towarzyskim spotkaniu zjawiła się pycha.
Chwilę później przyszła mądrość z talentem pod rękę.
Pycha wyśmiała ich ubiory, chełpiąc się swoim, mimo sfilcowanej marynarki,
na dodatek zrzuciła i podeptała gościom kapelusze.
Mądrość straciła rezon, wrzeszcząc na temat filcu i dziurawych dżinsów,
a talent nie był lepszy, gdy zerwał pysze perukę z głowy.
Doszło do przepychanek, dlatego trzeba było dzwonić do kolegi o imieniu umiar.
Szkoda, że od razu nie został zaproszony…
No to niezła imprezka była. Umiar zawsze wskazany ;)
zgłoś
Tak, to prawda, dzięki za czytanie, Iwonko :)
zgłoś
:)) w punkt
zgłoś
Dzięki, Gosiu, miłego dnia życzę :)
zgłoś