To jest ten czas
kiedy ślina gęstnieje
a policzki pustoszeją
a ona uśmierca wróble na parapecie
spokojnie odchodzi
zamyka drzwi
właśnie mija godzina na północ
samotność zmieściła się w kluczach
pomiędzy rdzą
ciszej brzęczy ten smutek
jakby zasypiał
to jest ten czas
kiedy oczy niespokojnie milczą
nadchodzi burza
Gdyby to było moje, chyba rozważałabym rozstanie wiersza z pierwszą linijką, kopią tytułu. No ale, rzecz jasna, nie jest moje. Poza tym czyta się - może i bez fajerwerków czy drgawek jakiegoś Kolumba na ostrym dyżurze, ale też i kto powiedział, że jedynie takie atrakcje mają w życiu sens ;) pozdrawiam
zgłoś
yhm, mam podobne odczucia co do pierwszej linijki. poza tym, usunęłabym drugie ''a'', ''ten'' - przed smutek
zgłoś
lubię czas kiedy zwalnia.
zgłoś