sabrdżin
WSZYSTKIE PRACE Poezja (8) Proza (1) Dziennik (1)
O autorze Znajomi (7)

Zmiana sposobu prezentacji

8 grudnia 2012

poezja

sabrdżin
sabrdżin

wróbel wziął mnie z zaskoczenia

pod nieobecność
wiecznej istoty
pozostaje
dobry timing

31 października 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

Popiół w poziomkach



Drzewa utuczone tylko w jednym
celu, który pozostaje zagadką, pomimo papieru. Kończy się era papieru, zaczyna
się era nowego. Era bitów trwa. Zapisz to sobie, bo stracisz. To jest materia
opowieści. Ktoś stuka w klawiaturę, myśląc: rozkosz. Ktoś zatracił się w
książce a później, słowo po słowie, wdrapał się na powierzchnię ekranu. Świat
przedstawiony, świat wyświetlony, świat od którego nie można uciec. Ktoś ucieka
w literaturę, a tam znowu świat. Ktoś wchodzi do księgarni i widzi pułki poszatkowane
grzbietami konających zwierząt. Ktoś kupuje książkę i daje kobiecie. Kobieta
wolałaby kwiaty, ale tak na prawdę nie wie czego chce. Mężczyzna wolałby wódkę,
ale tak naprawdę nie wie, pomimo rozkoszy. Zanim sobie pójdzie, pójdą na
kompromis, spalą kwiaty i liście, szczęście dla obu stron, rozwód będzie huczny,
bo tutaj nie ma przyszłości. Jesteśmy ludźmi cywilizowanymi, a rzeczywistość
jednak się różni, więc poróżnieni są rzeczywiści. Szelest kartek pozwu
przypomina komuś szelest liści tamtego dnia o północy, kiedy zapomniał się w
parku i jak dotąd nie odnalazł drogi wyjścia. Czytelnictwo i piśmiennictwo.
Statystyka rządzi i są to rządy absolutne, bez wodza, którego dałoby się zabić,
bez porządku, który dałoby się obalić. Statystyka pełna wpisanych w nią
wyjątków. Ktoś wyobraził sobie eksplozję biblioteki, myśląc: kruchość. Ludzkie
szczątki ślimaczą się po ścianach stopione ze szczątkami nieludzkimi. Ktoś zapisuje
w ekstazie jakieś słowo, które powtórzy wielu, lub odwrotnie, zapisuje wiele
słów, które nie zostaną powtórzone. Ktoś wstaje, robi herbatę lub kawę, pali
(...)

--- cały tekst ---

21 lutego 2011

dziennik

sabrdżin
sabrdżin

poezja

Może kogoś to zainteresuje, w każdym razie z jakiegoś powodu muszę to napisać.
Czytam ostatnio trzy książki: Przerwane życie – Pamiętnik 1941-1943 Etty Hillesum, Poezja jako doświadczenie Philippe’a Lacoue-Labarthe,a oraz Godot i jego cień – Antoniego Libery. Mój przyjaciel mówi, że nie należy ufać tym, którzy nazbyt dobrze i płynnie mówią o swojej poezji, dlatego do wyrażenia moich przekonań na temat poezji posłużę się przykładem i cytatem. Zacznę od ostatniej z wymienionych pozycji. Motto książki Libery (która w całości jest bardzo dobra) zawiera dwa fragmenty, pierwszy pominę, ponieważ jest powszechnie znany i odnosi się do Godota, który mnie teraz nie zajmuje, drugi odnosi się do poezji. W rozmowie z Martinem Esslinem Beckett stwierdza:

"Siadam nad pustą kartką papieru i skupiam się. Aż słyszę głos i wtedy go zapisuję. Dopiero potem zaczynam to redagować, dopracowywać stylistycznie itp. Zasadnicze jednak jest to, co wydobywa się ze mnie i co zdołam usłyszeć. Nie mam pojęcia, co to jest".

Dodam, że książkę Libery kupiłem z niejakim zażenowaniem za cenę 36,90 zł. Pomyślałem: „Jeżeli chcesz być egzystencjalistą, zapłać. Żyjesz w kraju drożejących książek, umierasz w kraju drożejących ubranek dziecięcych”. Ale do rzeczy. Beckett mówi o wewnętrznym głosie. Nigdy nie zdarzyło mi się zaczynać wiersza od pustej kartki, zawsze najpierw „coś (...)

--- cały tekst ---

20 lutego 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

niewysłowione, nieopisane

przyciskam do ściany język
łamię słowo__po
słowie jest__ 
nie do poznania

koniec z tą śpiewką w ścianie wszystko
wyśpiewa inaczej
zaczną sypać rzeczy
znaczące 
z wszystkich otworów

10 lutego 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

czas

Żaden ze mnie święty Augustyn
ale ostatnio nie gonię już czasu
niech sobie ucieka jak dziecko czas
to nie jest imię dla dziecka
on przystaje i czeka zawsze
z łobuzerskim uśmiechem

nieruchomo wołam
jak nie zawrócisz to koniec zabawy
wtedy się cofa

łagodnie bierze mnie za rękę
i idziemy razem przez chwilę
w zupełnej ciszy

10 lutego 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

żal

Mama mówi że w dzieciństwie byłem terrorystą
nie mogła przeze mnie spać dwa lata
przez terrorystów ludzie nie mogą spać
mówi że byłem zdecydowany na wszystko
bo nie miałem nic do stracenia
czasami jeszcze wierzyła że się uda
ale wtedy pojawiałem się ja
i odcinałem jej ostatnią drogę ucieczki

9 lutego 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

niewierność

W księgarni jest ciepło
biorę do ręki książkę
wsadzam nos między strony
wciągam zapach farby drukarskiej
gładzę opuszkami nietknięte kartki
przelatuję ją szybko

później już tylko patrzę (lubię patrzeć)
nieznajomy wchodzi i bierze moją książkę
płaci (ja nie muszę płacić) i idzie do domu
Kładzie ją na łóżku zdejmuje ubranie
najpierw jeszcze piją razem
herbatę czy kawę po czym
dotyka jej myśląc że jest nowa i piękna
w podnieceniu zaczyna czytać
imię-nazwisko-tytuł-wydanie
motto-wstęp-rozdział-pierwszy
rozkoszuje się każdym słowem powoli
przyspiesza w zdania pochłania akapity
w transie opity herbatą czy kawą
zaspokojony

Nawet nie domyśla się zdrady

6 lutego 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

ostatnie pata

stałem się świadkiem narodzin i śmierci
co niewiele zmienia ostatecznie
balansujemy między milczeniem
a prośbą o wykałaczkę

4 lutego 2011

poezja

sabrdżin
sabrdżin

czystość

Czasami zmywam naczynia
to jedyna forma ascezy do jakiej jestem zdolny
jedyna modlitwa jedyny sakrament jaki przyjmuję
jedyny rytuał któremu ufam i w który wierzę
czyste talerze
napełniają mnie NIESKOŃCZONĄ RADOŚCIĄ
:)

28 stycznia 2011

proza

sabrdżin
sabrdżin

niewidzialny bałagan

Wchodzę do pokoju, zapalam światło i z otchłani ciemności wynurzają się przedmioty. Był nieporządek, nie powiem. Ale chodzi o coś innego. To proste doświadczenie z pokojem – które w Europie może nocą wykonać niemal każdy dobry obywatel, którego stać na opłacenie rachunków za prąd – przypomniało mi o niedawnej lekturze, przez którą – przyznam – brnąłem z trudem; ale jedno zdanie było dobre. Chodzi o to, że Winfried Georg Maximilian Sebald w książce Austerlitz napisał zdanie o tym, że otacza nas mrok i tylko niektórzy malarze i filozofowie mogą ten mrok do pewnego stopnia przeniknąć spojrzeniem i myślą. Przeczytawszy, pomyślałem od razu, że mam do czynienia z dobrą książką i z dobrym pisarzem (a było to jeszcze zanim zacząłem brnąć). Potem nastąpiło wspomniane pogorszenie wrażeń czytelniczych, ale pogorszenie lektury nie obciąża autora, raczej czytelnika – to jest moja przykra przypadłość, że jeżeli książka nudzi mnie dłużej niż trzy strony (a właściwie dwie, czasami jedna, a w niektórych przypadkach wystarczy akapit, zdanie, słowo, zapach – trudno powiedzieć od czego to zależy, nie wiem), to ją po prostu odkładam i już nigdy nie wracam. W ten sposób odłożyłem już wiele wielkich, aczkolwiek momentami nudnawych dzieł i porobiłem sobie dziury w świadomości kulturowej (nie zdałem na przykład testu Umberto Eco z Imienia róży. Sto stron beznamiętnego opisu gotyckiego portyku, taaa). (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się