Saranova
WSZYSTKIE PRACE Poezja (53) Proza (3) Fotografia (21) Grafika (31)
O autorze Znajomi (13)

20 lutego 2011

poezja

Saranova
Saranova

dzień siódmy

pod słonecznym niebem
jaskrawa plama dachu
niczym lotnisko przyjmuje
białe szybowce mew
 
martwą ciszę odmierzają
obojętnym tykaniem zegary
zagęszczając pustkę istnienia
popiołem z resztek nadziei
 
ostrze świetlnej smugi
z wolna pełznie po ścianie
by niepostrzeżenie zniknąć
w ociemniałej tafli okna
 
a w mrocznej pętli czasu
pozostała już tylko namiastka
życia zawieszonego między
jednym a drugim marzeniem
 
gdy noc rozbłyśnie światłami
za każdym kręgiem lampy
przystanie na chwilę śmierć
wybierając kształty żarówek
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Slawrys
20 lutego 2011 o 22:32

przeczytać to co piszesz to wielka uczta no i mam nad czym pomyśleć i znaleźć się gdzieś ale niezawieszonym pomiędzy marzeniami, a w czymś co niesie radość życia, och... szkoda że w realu niemożliwe

zgłoś

Withkacy
21 lutego 2011 o 12:05

Świetnie napisany!

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
24 lutego 2011 o 02:46

czasem to wszystko co z dnia nam sie uda uratowac przenoszac siebie samego do jutrzejszej kolejki odliczan...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się