18 stycznia 2011

poezja

Saranova
Saranova

przeprowadzka

więc w końcu nadszedł ten dzień
z niespokojnym stukaniem serca
balansując wśród akordów zamętu
i przyprawiając nagie ściany o drżenie
kiedy łomot ciężkich myśli zaciskał
niepostrzeżenie obręcz strachu
czym będzie ten świat tak nagle
skurczony do czterech ścian
poczekalni na malutkiej stacyjce
ostatnich podróży mleczną drogą,
którą w dodatku trzeba dzielić
z niemądrą nadzieją na szczęście
a może już wcale nie będzie dnia...

Towarzysz ze strefy Ciszy
18 stycznia 2011 o 23:53

ja sie i bez przeprowadzek boje ze nie bedzie dnia... ale strachy przede mna pewnie inne... a skurczony do czterech scian swiat.... przypomina sie "list do nieznanego poety" Wojaczka bodajze...

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
20 stycznia 2011 o 13:08

Świetny wiersz bardzo mi się podoba.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się