marzenia, nadzieje, optymizm
warte są tyle, ile mocy w tobie
by cierpliwie znosić oczekiwanie
jeszcze jeden dzień, miesiąc,
a może jeszcze długi, gorzki rok?
noce plączą się w supły gniewu
na chwilę tracisz poczucie czasu
znów mylą się rachunki i rachuby
zegar stoi oniemiały ze wstydu
bo zapomniał w porę bić na alarm
słowa pocieszenia już spóźnione
milczenie pogardliwie uśmiechnięte
dąży ku nieskończoności bez jutra
rozczarowanie, zawód, strach
pętają duszę siecią bezradności
nie warto walczyć wśród pustki
juz wracam, juz sie zjawiam, pustki fragment cisza i cieniem zapelniam....
zgłoś
Lubię Panią czytać. Pozdrawiam :)
zgłoś
trafia w nastrój.
zgłoś
Bardzo mi sie podoba
zgłoś
Bardzo dobry wiersz poruszający klimaty o które często się ocieram.
zgłoś
Bardzo dziękuję wszystkim za te miłe komentarze.
zgłoś