20 czerwca 2010

poezja

Ewa Bieńczycka
Ewa Bieńczycka

XXXVI AKTÓW (IV)

AKT IV

Widzisz, ach, widzisz całe zmarnowanie?
Jak lunatycy błąkamy się w sobie,
aż nas obudzi cisza oddalenia,
skąd nie dochodzi nic. Brak sumienia
to jeszcze nie powód, by się w zakamarkach
usprawiedliwień nie szwendać jałowo,
choć żadne słowo nic już nie oznacza,
wołacz to przypadek, nie ma w sobie drgań,

i kiedy mamy nagość permanentną
nie maskowaną miną, nawet skórką gęsią,
zimno przenika przez sień i przez ganek,
przeciągi z ciała wyszarpią ciepłotę,
temperatura tropików na potem,
na później, na czasy marne, gdy w spokoju
niczego więcej już się nie dostanie. A łuk połączenia
na świat rozpostarty, który kochankom łączy ziemskie kraje
gdziekolwiek są i w nędzy świata wciąż za nimi idzie,
duch niepokorny, sobiepan jak władca,
któremu oddana najdroższa wibracja,
nigdy się nie pojawił, nigdy wejść nie ćwiczył,
bo lunatycy są zawsze przedarci pomiędzy.

Wanda Szczypiorska
21 czerwca 2010 o 11:17

Twoje wiersze Ewo nie poddają się interpretacji, komentarzowi . Treba je uważnie przeczytać i po prostu przyjąć

zgłoś

Ewa Bieńczycka
21 czerwca 2010 o 11:49

Szkoda Wando, że nie jestem zrozumiała, a tylko o to mi właściwie chodzi, jak piszę. Wiersz mówi o odczuwalnym zimnie podmiotu lirycznego, o jego bezbronności. Akt kobiecy w malarstwie miał różne funkcje w kamuflażu, malowany był jako jedyna publiczna możliwość pokazania podniet seksualnych widzowi, bo działała obyczajowa cenzura. Ja tu jednak piszę o nagości inaczej, jako o szczerości, o poetyckim obnażeniu, o „nic do ukrycia”. To wyznanie i skarga o zmarnowaniu jest jakimś też wołaniem o wspólnotę, o solidarność. Ale nie takim wołaniem dzisiejszym jak w mowie dziękczynnej za otrzymanie Nagrody na Kongresie Kobiet profesor Marii Janion, o solidarność kobiet. Ani nie o solidarne komentowanie na portalu Truml. Herman Broch „Lunatyków” napisał, kiedy świat staczał się w mroki dziejowe nie dlatego tylko, że chciano się na wojnie wzbogacić. On tam opisuje międzyludzkie relacje ludzi osobnych, rozczepionych, którzy kopulują, rodzą dzieci, chodzą do burdeli i są zawsze osobno i nie wiedzą, po co to robią.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
21 czerwca 2010 o 12:29

Nie jest chyba tak źle z moją zdolnością rozumienia, a mimo to, co złapie jakąś nić i wydaje mi sie, że już już ją trzymam, to mi się urywa. A czytałam głośno, raz, drugi, trzeci. A przecież wiem, na zasadzie przeczucia, czy intuicji, że to dobry wiersz.

zgłoś

Ewa Bieńczycka
21 czerwca 2010 o 12:50

Nigdy nie wiadomo, czy dobry, bo wiersze przychodzą i sam autor się nie bardzo potrafi w nich połapać. Ale wiesz, jest tu problem hermetyczności i zasadności takiej tajemnicy wiersza, która jest w nim tylko na wiarę, bo kto udowodni, że bełkot to tajemnica, a nie poetyzowanie, fałszywy artyzm w służbie zadziwienia? W którymś Twoim komentarzu Wando na Trumlu przeczytałam, że wołasz o prostotę wypowiedzi. Też uważam, że wiersze powinny być tak proste, jak to możliwe. Ale wiersze często mówią o subtelnościach niewyrażalnych inaczej i tylko one potrafią je wyartykułować, żaden inny środek tego nie wydobędzie, tylko środki poezji mogą się zmierzyć z tematem. Dlatego poszukiwać trzeba celności, która jest zarazem prostotą, ale nigdy odwrotnie. W. H. Auden przestrzegał, by nie pisać pod wpływem emocji i na histerycznym haju. Ja piszę tylko pod wpływem emocji i pewnie dlatego moich wierszy się nie da zrozumieć. Odnośnie Trumla, czytam Was, ale ja w dalszym ciągu mam ograniczony dostęp do netu i tylko obsługuję to, co palące, a nie chcę nie aktualizować mojego bloga, bo zaraz odwiedzający mnie olewają.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
21 czerwca 2010 o 13:24

To chyba nie chodzi o potocznie rozumiana prostotę, tylko o tą wewnętrzna strunę, trzymajacą wszystko w kupie, którą powinien mieć każdy utwór, a która nie dopuszcza do niekonsekwencji, w których czytelnik się gubi. Prosto można pisać o kwiatkach i miłości i o samotności też, ale to jeszcze nie tworzy sztuki.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się