Obecnie zimy nie są jak dawniej ze skrzypiącym śniegiem po pas, malowanymi mrozem szybami, ciepłymi kaflakami na węgiel. Dziadek często wspominał dawne czasy, kiedy przez zasypane drogi dzieci nie mogły chodzić do szkoły, albo przez srogi ziąb wygłodniałe, dzikie zwierzęta podchodziły pod domostwa w poszukiwaniu pokarmu, a często same nim się stawały.
Szczególnie lubił wracać do jednej historii, którą powtarzał z pewną nostalgią.
Jednej zimy dziadek pracował podwójnie. W dzień rozwoził towar, nocami stróżował u prywaciarza na skraju wsi. Tam nic się nie działo. Do nocy, kiedy stanął oko w oko z wygłodniałą bestią.
"Była wychudzona, ale wciąż silna. Wstrzymałem oddech i patrzałem* na zapadnięte boki. Dowolny ruch mógł zachęcić ją do ataku. Nie było wyjścia. Powoli cofałem się do stróżówki, dopadłem drzwi i szybko zamkłem. Łypnełem w okno, a ona nadal tam była. Wziełem chleba z kiełbasą i rzuciłem przez szpare. Wtenczas odeszła. Przyszła na kolejną nockę. Pytałem innych, czy ją widzieli, ale potrząsali głowami, że nie. Po kilku tygodniach przyszła z młodymi. Co miałem zrobić? Głodnych trzeba nakarmić. Gdy zelżał mróz – znikła.
Wróciła latem z watahą, ale do stróżówki przyszła sama. Znowu staliśmy oko w oko. Nie miała już zapadniętych boków, a oczy lśniły jeszcze mocniej niż wcześniej i były takie inne, ludzkie. Żałowałem, że nie mogła mówić. Zapytałbym, dlaczego wybrała mnie?"
__
(Wykorzystana mowa potoczna)
Piękna opowieść, ale dziadka spotkało. Ją też biegałam za zajączkami i je dokarmiałam zimową porą. Sikorkom wieszałam skórkę słoniny:) rozsypywałam ziarenka. Obecnie też to robię, gdy chodzę do parków.
zgłoś
Pomoc najmniejszym, to Człowieczeństwovw czystej postaci. Pozdrawiam :)
zgłoś
Każdej zimy stawiam karmniki i zapełniam. Moi dziadkowie robili podobnie, także dzikom wyrzucali pokarm podczas srogich zim, choć nikt w rodzinie nie był myśliwym, a dziki uchodziły (do teraz uchodzą) za szkodniki. Uważali, że głodnym i potrzebującym trzeba pomóc :)
zgłoś
Po niedzieli mrozy mają wrócić, więc pomoc jest bardzo potrzebna. W mojej okolicy chodzą głodne lisy, jak widać im też nie jest łatwo. Przychodzą także dzikie koty, ale obecnie tylko dwie sztuki. Pozdrawiam :)
zgłoś