Kilkanaście obcych razem.
A dominujące uczucia we mnie :
Wyobcowanie, brak uznania , akceptacji.
I myśli ,,jestem sama cholernie sama"
Grupa miała być trampoliną
Wynoszącą w inny wymiar.
A stała się ostoją samotności
I upadku ego.
Sponiewierane sięgnęło bruku.
I myśli: to są już wasze problemy,
Ja ręce otrzepałam.
Żeby tylko tyle wystarczyło na terapię .
Byłem uczestnikiem terapii grupowej,która trwała 3 lata. Dopiero po roku zrozumiałem jej sens i sposób prowadzenia. Nie jestem w stanie porównywać,bo byłem tylko na jednej ale warto było. Nauczyłem się przede wszystkim siebie oraz słuchania innych. Moim zdaniem terapia grupowa jest trudna (szczególnie dla kobiet) ale dużo więcej uczy niż indywidualna...
zgłoś
Fajnie że tak się wypowiedziałes. Też podoba mi sie na grupowej wiele zyskałam ten wiersz to nie o mnie pozdrawiam
zgłoś
A jakby jednak ostatnio o Tobie....:(
zgłoś
Masz rację pewne rzeczy i do mnie nie docierają
zgłoś
...grupa uświadamia, że polubienie siebie nie grozi samotnościa ...ale to ciężka praca do wykonania....
zgłoś
Hmmm, trudny temat. Ciężko w grupie o ekshibicjonizm i człek ucieka w eskapizm chociaż wie, że nie tędy droga aby osiągnąć katharsis.
zgłoś