17 października 2011

poezja

Ludwik Perney
Ludwik Perney

Koniec dnia


                    kochanemu psiakowi - Guru

Chwyciłem grudę ziemi za darń i poczułem
jak kołysze się bezwładnie – upadła tam
gdzie ją rzuciłem. Jej ciężar i obojętność
 
przemówiły mądrością strawionych istnień:
pies, który chwilę temu patrzył z miłością,
już upodobnił się do grudy ziemi.
 
Łapy przestały być łapami, pysk pyskiem,
tylko ogon wciąż był ogonem i milczał,
jakby postanowił oswoić mnie z ciszą.

Szel
17 października 2011 o 19:52

:(((( az serce rwie

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
17 października 2011 o 21:15

Touche!

zgłoś

Ania Ostrowska
17 października 2011 o 22:30

i jaki tytuł! ściska krtań

zgłoś

Darek i Mania
17 października 2011 o 22:37

bardzo dobry wiersz

zgłoś

agnieszka_n
17 października 2011 o 22:39

niebanalne ujęcie tematu. brawo!

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
17 października 2011 o 22:48

Przejmujące pożegnanie z wiernym przyjacielem. Swoiste epitafium dla psa... Myślę, że powinieneś się jednak zastanowić nad tą grudą ziemi. "Kołysanie" jakoś mi do tego utworu nie pasuje.

zgłoś

Miladora
17 października 2011 o 23:30

Gruda chwycona za darń może się kołysać, zwłaszcza gdy nią rzucić - moim zdaniem to wiernie oddany ruch. ;) Natomiast zawadza mi ta druga gruda - "grudę ziemi/do grudy ziemi". Ominęłabym to jakoś. ;) Piękne zakończenie, Ludwiku, a wiersz oszczędny, dlatego tak przemawia. Dobrego :)

zgłoś

Ludwik Perney
18 października 2011 o 08:04

Bardzo dziękuję za komentarze.

zgłoś

May
18 października 2011 o 18:54

męska rzecz

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się