20 czerwca 2011

poezja

Ludwik Perney
Ludwik Perney

Alkoholowy metabolizm szpaków

Przeciętny dzień – szpak spod parapetu
drze dziób i wali skrzydłami o blachę.
Za chwilę odfrunie, by wracać i zerkać
na mnie zza różowych ciałek dżdżownic.
 
Góry na miejscu, druty wiszą na słupach,
rozpędzone samochody szumią z oddali
zwyczajnie. Dlaczego, w takim razie, czuję,
a nawet wiem, z hiszpańskimi naukowcami,
 
że kończy się czas? – wykrzywia się w tor
rzuconego kamienia. Pamiętam ze szkolnych
zajęć, że poleciałby najdalej rzucony
pod kątem czterdziestu pięciu stopni.
 
Naskórek na palcu wskazującym zgrubiał,
wyraźnie formuje się w coś, co nie chce być
mną. Znam więcej miejsc, gdzie pod skórą
zbroją się obce grudki, jednak to palec
 
wskazuje najwymowniej. Szpak drze dziób
codziennie, ale od kiedy? Tej wiosny
zadomowił się pierwszy raz. Żre czereśnie
z całym ich fermentem, wraca pod parapet
 
i śpiewa pijackim głosem, że kończy się czas,
kamień rzucono mocno, za mocno w górę.

Florian Konrad
20 czerwca 2011 o 18:26

Jeden z moich ulubionych poetów jak zawsze- w formie. Raz się tylko, kurde, tu- na TRUMLU- zawiodłem, ale nie pamiętam jaki to był tekst. Ludwik Perney- jak dla mnie- klasa sama w sobie. Gdybym miał konto na fejsbugu- kliknąłbym na ,,lubię to", podobnie jak na wiersze Arkadiusza Burdy, Piętniewicza, Romana Chowańca, Małgo Gołąbe (prywatnie) i wielu innych POETÓW, których zmam z Nieszuflady :)))

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:05

Bardzo miłe słowa, dziękuję!

zgłoś

Florian Konrad
20 czerwca 2011 o 18:33

*Gołąbek, ofkors. ,,Kopalnia uranu w Kletnie" zawaliście mi sie podoba (choć we 2 miejscach wprowadziłbym korekty :)))

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:06

Proszę o te uwagi, chętnie poznam :-) na ludwik@perney.pl najlepiej

zgłoś

Sara
20 czerwca 2011 o 18:52

i na jaki tor upadł kamień ten Ludwiku?

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:07

Saro, torem leci, ale upadnie na ziemię :-)

zgłoś

Sara
20 czerwca 2011 o 19:09

moze złapie go w dłonie jakaś piękna kobieta

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:28

W grę wchodzi jedynie Agata Wróbel :-) No.. może Beata Maksymow :-)

zgłoś

Sara
20 czerwca 2011 o 19:38

skoro takiego cieżkiego gatunku ten głaz

zgłoś

Florian Konrad
20 czerwca 2011 o 19:17

,,papież też trzymał udar"- wyrzuciłbym z kopalni uranu w kletnie, bo to bełkotliwe i bez sensu.

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:19

aaa chodziło tam o trzęsące się ręce - dolegliwość tamtejszych górników, spojrzę na ten wers.

zgłoś

Florian Konrad
20 czerwca 2011 o 19:34

o.k, on miał chorobę Parkinsona, a nie udar- jako chorobę- od udaru ręka (a może pół ciała- udar prawo- czy lewostronny) byłaby niewładna, zwiotczała, zatem łączenie drżenia ręki od wieloletniej pracy w kopalni z objawami parkinsonowskimi Wojtyły ... wyszło jakies takie niejasne. Uprościłbym- np ,, .. żartować, że papież też trzymał młot udarowy"- wtedy wszystko byłoby jasne, klarowne, bo słowo ,,udar" kojarzy się z udarem jako chorobą. Przynajmniej dla mnie. Tu się tylko czepiam :) ale to błahostka

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:37

No tak, młot udarowy, albo nawet sam młot - to może być rozwiązanie, racja, dzięki!

zgłoś

Florian Konrad
20 czerwca 2011 o 19:42

nie, żebym się czepiał :)) na Liternecie też ktoś skomentował- ,,Co to znaczy, że papież trzymał udar?" (też opacznie zrozumiał). Proszę mi wierzyć- sporej grupie osób przy pierwszym czytaniu (w tym mnie) to się skojarzy z trzymaniem choroby :) Więcej zastrzerzeń/ propozycji zmian- nie mam :)

zgłoś

stateless
20 czerwca 2011 o 19:32

interesująco w tekście :-)

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 19:38

szpaki służą uprzejmie :-)

zgłoś

Darek i Mania
20 czerwca 2011 o 20:31

zastanawiam się czy kamień miał lecieć najdalej czy najwyżej i co na to szpaki -podzielam zdanie Floriana Konrada :)

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 21:13

Darku, najdalej :-) dzieki

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
20 czerwca 2011 o 20:45

Niesforna składnia; tekst do poprawki. Druty wiszą na słupach - czy to jakieś niespotykane zjawisko? Góry (domyślnie wiszą) na miejscu - to, dla odmiany, zjawisko niezwykłe. Wiem z hiszpańskimi naukowcami? A może odkryłem z hiszpańskimi naukowcami? "najdalej poleciałby rzucony pod kątem czterdziestu pięciu stopni" albo "rzucony pod kątem czterdziestu pięciu stopni poleciałby najdalej" "Tej wiosny zadomowił się pierwszy raz" Pozdrawiam najserdeczniej JJ

zgłoś

Ludwik Perney
20 czerwca 2011 o 21:14

Jarku, przejrzę Twoje uwagi, dzięki :-)

zgłoś

Szel
21 czerwca 2011 o 00:56

;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się