14 march 2016

poetry

RM
RM

organ / dom dla W.

ostre światło nie zrobi mi dzisiaj krzywdy
szukam wzrokiem dawno rozstrzelane gołębię
gapię się nieludzko w przeciągu pod wiatr

rozpostarty pomiędzy kamienicami organ
uskrzydlony, dusi się pod własnym ciężarem
tyle wiem, tyle pamiętam z rysunku

soczysty jak napoczęty owoc doczesnej myśli
robaczywy jak miasto, na którym wyrósł
jak wrzód. Pasożyt niedoskonałych poetów,
niskonakładowych żalów i wydań w kratkę

poszarpany

organ jadalny jak matka
jak wątroba miasta i odbyt sumienia,
nieistniejące serce poety
przeklętego, przenośnego,
martwego

pełen krwi nie tylko mojej zmieszanej ze spermą
podłączony do krwiobiegu miasta
miasta bycia lub śmierci

alt art
14 march 2016 at 17:07

wulgarność smaku..

report

mała_czarna
13 may 2016 at 06:54

jeszcze nie wiem co czuć, bo przy czytaniu coś mnie zadusiło wypełzając z wersów... dam sobie czas, wrócę

report

RM
29 may 2016 at 15:40

czas minął

report

mała_czarna
30 may 2016 at 14:03

Hmm to chyba u mnie jakoś inaczej płynie... Dziś ten wiersz wpisuje się w moje samopoczucie.

report

RM
10 june 2016 at 07:02

Każdy dzień płynie inaczej. Trzeba się dobrze wstrzelić aby wiersza nie zastrzelić.

report

piórko
26 may 2016 at 17:04

Przygniata i przytłacza, nieco depresyjny. Jednak po przeczytaniu odczułam go, zatem dobry ;)))

report

RM
29 may 2016 at 15:41

Ciekawa ścieżka.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register