|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (71) Photography (39) Books (3)
Postcards (4) About me Friends (87) Collections (1) | |
ostre światło nie zrobi mi dzisiaj krzywdy
szukam wzrokiem dawno rozstrzelane gołębię
gapię się nieludzko w przeciągu pod wiatr
rozpostarty pomiędzy kamienicami organ
uskrzydlony, dusi się pod własnym ciężarem
tyle wiem, tyle pamiętam z rysunku
soczysty jak napoczęty owoc doczesnej myśli
robaczywy jak miasto, na którym wyrósł
jak wrzód. Pasożyt niedoskonałych poetów,
niskonakładowych żalów i wydań w kratkę
poszarpany
organ jadalny jak matka
jak wątroba miasta i odbyt sumienia,
nieistniejące serce poety
przeklętego, przenośnego,
martwego
pełen krwi nie tylko mojej zmieszanej ze spermą
podłączony do krwiobiegu miasta
miasta bycia lub śmierci
wulgarność smaku..
report
jeszcze nie wiem co czuć, bo przy czytaniu coś mnie zadusiło wypełzając z wersów... dam sobie czas, wrócę
report
czas minął
report
Hmm to chyba u mnie jakoś inaczej płynie... Dziś ten wiersz wpisuje się w moje samopoczucie.
report
Każdy dzień płynie inaczej. Trzeba się dobrze wstrzelić aby wiersza nie zastrzelić.
report
Przygniata i przytłacza, nieco depresyjny. Jednak po przeczytaniu odczułam go, zatem dobry ;)))
report
Ciekawa ścieżka.
report