12 february 2011

poetry

Robert Hiena
Robert Hiena

Bestiariusz umierającego.

Uśmiechnął się przez zęby
a po rozpięciu rozporka
oddał mocz na ropiejące
od lat /zadawane/ rany.

Niby nic takiego się nie stało
Pan i Władca okazał nieco
swojej wiecznie-zajętej-uwagi
podłemu słudze.

Gdyby świat się tak szybko
nie obracał, może zdążyłbym
pojąć jaką rolę spełniam dzisiaj
w tej chorej gierce życia.

Wypłowiałe cętki nie sprawią
że wewnętrzny żal sączony
setkami godzin łez i krwi
nagle odejdą, bez hieniego śmiechu

Nie zostawiająć bruzd ma  mózgu
wydrapanych siłą pordzewiałymi
pazurami, które orały dusze
tych wszystkich, co się interesowali.

Jarosław Trześniewski
13 february 2011 at 11:40

Bene.

report

Waldemar Kazubek
14 february 2011 at 15:12

Liczyłem na więcej różnych bestii. Tytuł oszukuje potencjalnego czytelnika.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register