14 august 2021

Recenzja intymna - x. Jan Sochoń, Mowa Wewnętrzna

Recenzja intymna - x. Jan Sochoń, Mowa Wewnętrzna


Mrok to temat który mi się podoba. To odpowiada na moje pytania. Czytałem właśnie x. Jana Sochonia, dziarski teolog, dziarski poeta. I on tam w którymś miejscu pisze, że wiara jest zanużona w mroku. Nie ma pewników. To się zgadza z moim doświadczeniem. Mniej pewników niż u Dawkinsa albo Harariego, mniej pewników niż w Teorii Ewolucji, mniej pewników niż gdziekolwiek indziej. Przesłanie brzmi tak: jak Ci zależy na osiągnięciu Szczytu, to tam, kochanie, w ogóle żadnych pewników nie ma. A moje serce, tchórzliwe, erotomańskie, przebaczające, trochę wulgarne, prowokacyjne, perwersyjne, pełne marzeń o pięknie, empatyczne, idealistyczne jak sam Dmowski - tak, ono jest w mroku, cały czas, tak jest niepewne, tak jest cholernie niepewne jakiegokolwiek Absolutu. Drżę na każdą myśl, która ma się odnosić do rzeczywistości, bo nie wiem, czym jest rzeczywistość, jak to kiedyś lubiłem mówić, nieco metaforycznie - nie wiem, czy istnieję ja, świat, Inni, Bóg. Tak jestem niepewny wszystkiego, w takim mroku jestem!!!


X. Jan Sochoń ma piękne barwy w swoim pisaniu. Głębokie, zgniłozielone melancholie. Ile tam jest życia, w tym smutku, w tej tęsknocie, w tej nieśmiałości i niepewności, w tej jakiejś dziecięcej, nieokrzesanej, niemalże naiwnej - wierze w Piękno, w Sens. To taka dwoistość materii i ducha, jakaś matryca. Dusza śpiewa, zdaje się, dopiero, kiedy zostanie zraniona. Jak u Oscara Wilde'a. Może dlatego, że nim zostanie, ona sama nie wie o własnym istnieniu. X. Sochoń ładnie pisze o wszystkich prawdach wiary, wiary przeżytej, nie tylko deklaratywnej. Historia jego życia, jego wsi, jego parafii. Ludzi prostych i żałosnych, a także własnego skomplikowania i własnej żałości. Personalizmu, osobowości, jedyności, swojej własnej jedyności w obezwładniającym zarówno swoim pięknem, jak i skomplikowaniem - świecie. Dlatego X. Sochoń pisze o mroku, którym jest wiara. Wiara w to, że życie ma jakiś sens.


Ładnie pisze o ciele. Powinno się zastanowić nad grzechem nieczystości. W istocie to pragnienie intymności, momentu, kiedy ciało jest tym, co nawiązuje dialog. O tym, że dusza musi być zakorzeniona w materii, nie na darmo wstąpiła w materię, nie po to człowiek jest człowiekiem, żeby stawać się aniołem. Jest człowiekiem i już, mieszka w świecie z kamieni, krwi i gówna, i musi znaleźć w tym piękno. Wszystko u niego tak cudownie gnije, rozpada się jak ludzka, głęboka nadzieja, rozpada się jak najgłębsza, najserdeczniejsza wiara, rozkłada się jak ludzkie jelita, niemalże jak wycie wilków, jak tęsknota ascetów, jak wyprawa na Marsa. Tak, ta książka jest o umieraniu. Pełno tam umierania. To umieranie tętni radością, a może nadzieją na radość. Stać się niczym, by stać się wszystkim. Zejść w otchłań, żeby wstąpić do Nieba.


Na zdjęciu - w jego ustach pokój, spokojna pewność, spełnienie, błądzący uśmiech Mona Lizy. Oczy zaniepokojone, patrzące w głąb i w dal. Twarz okrągła, introwertyczna, skupiona na czymś wewnętrznym.


Niezłe książki wydaje ksiadz Jan Sochoń.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 0 | rating: 0/3 | report | add to favorite

Comments:




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register