IV wiersze dla samego siebie

I
 

Nie ma radości ani żalu w głuchych uderzeniach serca.
Pocisk świszczący w pustce południa omija je.
Tylko lotny narkotyk strachu krąży w mięśniach ud.
To tym jest chwila wiecznie nadchodząca.
 

II
 

Wybór to utajony szał.
Długo nim obracam aż ułożą się moje kamyki.
Niech wszystkie gałęzie połamią się do gołego pnia.
Niech nie pozostanie nic prócz najczystszej bezmyślności.
 

III
 

Unoszę białą chorągiew w pełni słońca.
Igrają miraże na talfi jeziora.
Czarne drzewa i otwarte nad nimi.


IV


Wieczne dziś jest dniem powietrza.
Miękkie ciało nieustannie napotyka jego kamień.
Szybko ulatniają sie wonne olejki.
Dniem rządzi równo krew i beztroska.

alt art
28 january 2020 at 11:29

gdyby nie rozsypywać, był potencjał na sonet..

report

Adam Pietras (Barry Kant)
28 january 2020 at 11:46

Na sonet bardzo by trzeba pokombinować.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register