pół twarzy w wymuszonym sojuszu z otwartą dłonią
pod łokciem wyczuwam ledwie uchwytny puls lasu
( prymitywne oszustwo wyobraźni a jednak
realny zapach żywicy przenosi mnie na sam koniec pamięci )
wewnętrzny parapet z konstelacją światełek wariujących
w butelce po cheval des andes nie wiem
skąd przeświadczenie że gdy zabiorę ją stamtąd
skończą się święta tuż obok trzy doniczki z roślinami
których nazw nigdy nie spamiętam łagodzą kontrast
pomiędzy klimatami sprzed i zza szyby
niemal niezauważalnie przechodząc w kościstość dębu
i enigmatyczność świerkowych gałązek rozganiających
wścibskie plamy szarzyzny
stojąca lampa z pokornie pochyloną głową i blaskiem
gotowym zmieszać litery w dowolny tekst
dodaje sensu związkowi staroświeckiego fotela z okrągłym stolikiem
na którym płaczą dwie przytulone do siebie świece
odbiegająca stylem i urodą sofa rozpycha się i kradnie tlen
roztaczając wokół aurę niezastąpioności
za plecami na półce zasłaniającej ścianę milczące rzędy książek
gotowych krzyczeć gdy tylko odwrócę głowę
kominek po brzegi wypełniony trzaskiem ognia
beczka starsza od wszystkiego
tajemne miejsce spotkań okolicznych myszy
szmaciany kot w paski o nienaturalnych kształtach jamnika
sękata szafka tak pełna przeszłości że otwieram tylko
w chwilach najwyższej potrzeby obraz na ścianie
kicz doskonały wazon polne kwiaty paź królowej ptak
zaciskający szpony na ołówku
na stopach głowa psa ciężka od ciepła i snu
kawa dawno już wystygła
nieobecność
o tak wielu imionach że bezimienna
nieobecność
w każdej komórce w każdym atomie ciszy
nieobecność
betelgeza w przełyku
to chiba relacja z obserwatorium la silla w chilijskich andach..
report
chiba nie, aczkolwiek sugestia, że nadużywam w tak szacownym miejscu jest mi pochlebiajoncom...:))
report
znowu mnie zmyliła ta dziewczyna z nawigacji samochodowej..
report
nie słuchaj głosów; chiba, że sumienia...
report
jak pisał był inny klasyk: rankiem głos sumienia nudzi; nad wieczorami dręczy i przeraża; a nocą ze snu okropnego budzi..
report
to prawda, juluś wymiatał, ale nie należy zapominać o kontekstach...
report
bardzo plastyczny opis przytulnego wnętrza w zimowy dzień, wręcz sielankowy, który w drugiej części wiersza zderza się jak z czołgiem, z brakiem kogoś, kto już był i przeminął lub kogo jeszcze nie ma, na spotkanie z tym kimś z utęsknieniem się czeka. W sumie wychodzi chyba na jedno :( Nieźle się czyta, tylko zastanawia mnie słowo 'niezastąpioności '. Dlaczego tak dziwnie, a nie zwyczajnie "niezastępowalności'? Czy chodziło o podkreślenie trybu dokonanego?
report
Dzięki za pochylenie się nad tekstem. Niestety nie bardzo rozumiem na czym miałaby polegać "dziwność" słowa "niezastąpioność" na tle "zwyczajnego" "niezastępowalność". Moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie. Z ciekawości zajrzałem nawet do słownika ortograficznego, leciwy już wprawdzie, ale nigdy się na nim nie zawiodłem, i "niezastąpioność" jest tam, jak i zawsze była, natomiast "niezastępowalność" chyba autorom umknęła :) Nie szukałem alternatyw - słowo, którego użyłem wpadło mi do głowy jako pierwsze i nieźle oddaje sens tego, co chciałem przekazać. W moim przekonaniu, rzecz jasna :) Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
report
:) poszukam w swoim słowniku, ale być może rzeczywiście jest ze mną jak z obłąkanym, któremu wydaje się że jest najnormalniejszy ze wszystkich :) pozdrawiam
report